Nowy adres – przeprowadzka

Witajcie, chciałabym poinformować Was, że zmieniłam adres mojego bloga. Od tej pory będę swój pamiętnik pisała pod adresem:

https://walczzawszedokonca.wordpress.com/

Mam nadzieję, że nie zapomnicie o mnie i pod nowym adresem ponownie się spotkamy:)

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 8 komentarzy

O śnie RZS-u i życiu idealnym…

                              Nie narzekać, cieszyć się każdą chwilą…Bo przecież może być gorzej…wiem coś o tym…Tegoroczne lato spędziłam w łóżku, z nogą w gipsie, unieruchomiona podczas najładniejszej pory roku. Gdy inni wyjeżdżali na wakacje, świat stał przed nimi otworem, ja leżałam w łóżku, wpatrując się w monitor laptopa. Oglądanie filmów, czytanie książek – moje „rozrywki” podczas długich, letnich sześciu tygodni z gipsem.

Ale przecież mogło być gorzej…Ja muszę uśmiechać się do życia i „udawać”, że nic się nie stało. Bo mogłam połamać się cała, noga mogła się nie zrosnąć, endoproteza mogła ulec zniszczeniu itd…Nie mam prawa do narzekania…Muszę zawsze być twarda na zewnątrz…A wewnątrz? Mała istotka bojąca się wyjść z domu…

Jakiś czas temu byłam u koleżanki z liceum…Odwiedziny u niej utwierdziły mnie w przekonaniu, że idealne życie istnieje.

Piękny, nowy dom…Cudowna, dwójka dzieci, idealny mąż…Dobra praca, zdrowie…Wkrótce idealne rodzinne, święta z piękną, pachnącą choinką w salonie…

To nie jest zazdrość, która przeze mnie przemawia…Bardzo lubię M., przyjaźnię się z nią od ponad 15 lat…Jednak wiem, że życie nierówno traktuje nas…Ludzi…

Chyba mój podły nastrój osiąga swoje apogeum, bo nie do końca wciągnęła mnie rozmowa na temat ząbkowania synka M. oraz nowych zdolności, których nauczyła się córka M. w żłobku…

Nie jestem do końca sobą…To nie ja…Chyba wydarzenia z tego roku to za dużo jak na jedną osobę…

Właśnie nadszedł kolejny sms od koleżanki: Kiedy A. wpadniesz do nas?

Tylko czy ja mam na to ochotę? Sama już nie wiem…

PS. Stawy nie dokuczają mi bardzo. Najczęściej bolą stopy…odpuściły dłonie i bark…RZS zasnął w sen zimowy…Szkoda, że pesymizm nie wziął z niego przykładu…

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 44 komentarzy

Rok 2027…Czy planowanie ma sens?

W ostatnim czasie czytałam w prasie wywiad ze znaną aktorką. Zapytana o swoje życie za dziesięć lat odpowiedziała, że chciałaby mieć szczęśliwą rodzinę, spełniać się zawodowo oraz być dobrą mamą.

Któż z nas nie chciałby mieć tak „zaplanowanego”, szczęśliwego życia? Tylko czy życie da się zaplanować? Ja już w to nie wierzę. Z drugiej strony wiem, że brak planów i marzeń obniża poziom samopoczucia, ale nie potrafię sama siebie przekonać, że przyszłość może malować się jeszcze w kolorowych barwach…Usilnie przekonuję swoją głowę, że może jeszcze los mnie zaskoczy pozytywnie, ale czarne myśli wygrywają…

Rok 2027 – nie wiem co będę robiła, jaki będzie mój stan zdrowia…Nie wiem nic…Czy będę mogła pracować, czy będę chodziła? Czy RZS będzie aktywny?

Te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi…Jak mam planować swoje życie, gdy bywają dni, gdy mam bardzo obniżony nastrój i nie mam na nic chęci…Może to przez pogodę, może skutek wydarzeń ostatnich miesięcy…Może za dużo złego się działo i teraz organizm odreagowuje myśląc tylko i wyłącznie negatywnie…

Doceniać to co się ma…Tak należałoby myśleć…Nie można narzekać, bo to grzech…Inni mają gorzej…Ale czasami tego złego jest za dużo…I czara goryczy się przelewa…

Powrót na właściwą drogę jest długotrwały…Ile potrwa tego chyba nie wie nikt…

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 26 komentarzy

Dużo zabierasz, a co dajesz w zamian?…

Tak dużo zabierasz…zdrowie, szczęście, radość życia…

Noce, gdy nie można przekręcić się na drugi bok…Kołdra staje się „kamieniem”, a my nie możemy zasnąć, bo odczuwamy ból każdego stawu…

Zabierasz uśmiech z twarzy…Bo jak się uśmiechać, gdy kilka schodów staje się górą nie do pokonania? Gdy pójście do sklepu to prawdziwa wyprawa? Gdy pokonanie kilku metrów do łazienki to wyczyn na miarę pokonania maratonu?

Można by zapytać: jak żyć? Brzmi banalnie…Zapewne tak…Ale wiele osób zmagających się z chorobą reumatyczną zadaje sobie takie pytanie…Gdy radość życia znika, a pojawiają się pobyty w szpitalach, wizyty u lekarzy, codzienny ból…Wiele osób musi rezygnować z pracy, swoich planów…Choroba opanowuje powoli nasze życie…A my musimy z nią walczyć…Odpierać wszelkie jej ataki…Musimy stać się bokserami swojego życia…I tak już do końca…

Zabierasz dużo! Nic nie dajesz w zamian…

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 14 komentarzy

Znikam…Czy wrócę? Nie wiem…

Podjęłam decyzję o przerwie (zakończeniu) pisania bloga…Nie wiem czy wrócę jeszcze do pisania…

Czas pokaże…

Dziękuję za Waszą obecność, za komentarze…

Na pewno będę odwiedzała Wasze blogi:)

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 20 komentarzy

A za oknem czarne drzewa, czarny świat…

To jest czas, gdy książka nie pomaga, gdy człowiek chce się zakopać pod kołdrą i nie istnieć…Gdy świat ma ciemne barwy: czarne drzewa, czarne chmury…I nawet żółte na co dzień słońce staje się koloru black…

Cios za ciosem, nie zapamiętam tegorocznego lata najlepiej. Najpierw moje problemy ze zdrowiem…A teraz…Kolejny cios…Powrócił rywal mojego wujka: nowotwór…Po kilku latach spokoju padła dramatyczna diagnoza: proszę przygotować się na najgorsze…

Niestety los bywa przewrotny i atakuje z każdej strony. A nad moją rodziną w tym roku ewidentnie rozwinął swe czarne skrzydła…I nie chce odsunąć się ani na milimetr. Tak jak czasami niż nad Polską…Potrafi trwać tydzień, dwa tygodnie…I wtedy pada, wieje…Nie widać poprawy na horyzoncie…

Już nie oczekuję, z której strony napłynie lepszy czas, raczej oczekuję skąd napłynie kolejny cios…

Chyba depresja chce znowu zawitać do moich drzwi…Tylko czy jej otworzyć?

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 37 komentarzy

Kawior, białe wino, czyli kilka słów o królach życia…

Król życia? Komu można przyznać ten zaszczytny tytuł…Zapewne jest wiele czynników, które kwalifikują do tego zacnego miana…Zapewne każdy z Was inaczej rozumie słowa „król życia”…

„Mówią ,że królowie mają złota cały stos.
Wielki zamek pośród gór każdy ma,
Jedzą kawior i w jedwabiach chodzą spać co noc,
Białe wino co dzień piją aż do dna…”

Słowa piosenki Marka Trandy ukazują jeden z możliwych czynników, które kwalifikują do miana „króla życia”…Jednak czy na pewno? Czy pieniądze, kawior i jedwabie dają szczęście?

Moim zdaniem nie do końca jest to prawdą…Życie nauczyło mnie pokory i cieszenia się z każdej małej chwili…Nie byłabym szczęśliwa, gdybym piła białe wino, a byłabym samotna…Nie byłabym królem życia gdybym jadła kawior, a wszystko by mnie bolało…

Pieniądze szczęścia nie dają…To wiem na pewno…Podstawą szczęścia jest zdrowie, rodzina, przyjaciele…To wszystko sprawia, że możemy się nazwać królami życia…Szczęśliwy ten kto ma przy sobie osoby do, których może zadzwonić w trudnych momentach…Ja wielokrotnie w czerwcu płakałam koleżance I. do słuchawki. Pomimo, że na co dzień nie mamy ze sobą kontaktu to wiem, że mogę na nią liczyć, gdy życie jest podłe i złe…

A co daje szczęście w jesienne wieczory? Książki! Po pracy zakopuję się w ciepły kocyk, stawiam gorącą herbatę na stoliczku obok, i biorę do ręki książkę…Ten papierowy „cud” z niezliczoną ilością wyrazów potrafi dać szczęście;-) Odrywam się wówczas od zmartwień, problemów, znikam w fikcyjnym świecie…

Po prostu mnie nie ma…A gdzie jestem? W mej dłoni „Krzyżacy”;)

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 39 komentarzy

O horyzoncie, za którym jest…przyszłość

Miałam plany, super plany…Jak zapewne każdy człowiek…Zaplanowany urlop na lipiec, odwiedziny u koleżanki w Warszawie, i wiele innych…Złamanie nogi brutalnie wszystko to zweryfikowało…

Trzymiesięczne zwolnienie lekarskie, długa rehabilitacja, unieruchomienie w łóżku…Tegoroczne lato nie tak miało wyglądać…Ale cóż…Wszystko musiałam poukładać sobie w głowie…Znaleźć sens ostatnich wydarzeń…

Powoli, małymi kroczkami układanka składa się w logiczne podsumowanie. Nie mogę tkwić bez sensu w przeszłości. A tak czyniłam do tej pory. Rozpamiętywałam dzieciństwo w szpitalach, indywidualne nauczanie w szkole podstawowej i liceum, brak rówieśników w swym życiu…Te myśli blokowały mnie…Bardzo…Nie mogłam iść do przodu…Czułam jakbym miała kulę u nogi, której nie mogę się pozbyć…

Złamanie nogi uświadomiło mi, że życie biegnie dalej! Nigdy nie wiadomo co mnie czeka, i muszę docenić to co mam…Mimo niepełnosprawności chodziłam, byłam w miarę sprawna…

Myśli są skierowane ku przyszłości…Nie planując wiele, ale jednocześnie nie rozpamiętując przeszłości…Jej już nie ma…Ona nie powróci…

„Wstaje nowy dzień wiesz, że gdy
Ósmy kolor tęczy się śni
Czas obudzić się i czas zacząć żyć
Całkiem inny świat a w nim ty
To jest takie miejsce gdzie
Chcesz zostawić serce swe
Tu przyjaciół krąg i spokojny dom
Tu gdzie spełniają się marzenia”

(fragment piosenki „Blondynka” w wykonaniu Julii Pietruchy”)

Bo za horyzontem jest przyszłość…I o nią należy zawalczyć:-)

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , | 45 komentarzy

Jak dobrze wstać skoro świt…

Zegar wybija godzinę 5.00…Za oknem powoli wstaje dzień, a zza horyzontu wyłania się słońce…Leniwie otwieram oczy i mimo bardzo wczesnej pory cieszę się.

Środa, 23 sierpień…Dzień, w którym po trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim wróciłam do pracy…Powrót do pracy, a dla mnie jakby powrót do pewnej normalności…Ustalonej drogi, którą chciałam wędrować.

Mówi się, że powroty bywają ciężkie. Jednak w tym przypadku tak się nie stało. Sześć tygodni spędzonych w łóżku, w jednym pokoju nauczyły mnie pokory…Mega pokory do życia…To był kopniak od życia, który pozostawi na długo w mej pamięci…

Nauczyłam się bardziej cieszyć z życia…I zrozumiałam, że nie do końca możemy panować nad tym co los dla nas zaplanował…My marzymy, a życie weryfikuje nasze plany…Ale wszystkie doświadczenia są po coś…Ja wiem, że spokorniałam…Dojrzałam…Nie szukam dziury w całym…Wyszukuję powodu do uśmiechu…

I zaczęłam wierzyć w słowa, że dobro powraca…Dziś ktoś powiedział, że rozmowy ze mną to ostatnio jedna z milszych chwil jakie go spotkała…

Lubię tę swoją „działkę” społeczną w życiu;-)

A.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 30 komentarzy

Smak bułki z masłem…

Te obrazy wciąż wracają, nie mogę wrócić do normalności…Mam doła i nie chce on sobie pójść…Zamykam się sama ze sobą…Tak jest lepiej…Przetrwać najgorsze nie obarczając innych swoimi problemami…

A przecież złamanie to „bułka z masłem”…Wiele osób tak mi mówiło…Poleżysz sześć tygodni w łóżku…Bułka z masłem…Nadrobisz zaległości w czytaniu, oglądaniu filmów…bułka z masłem…

Łatwo mówić, gorzej wykonać…W jednym mieli rację…dałam radę…Jednak negatywne myśli wracają, a ja ciągle pamiętam złe chwile…Gdy leżałam uziemiona, niesamodzielna…Łzy same napływają do oczu…

Wiem…Powinnam cieszyć się tym, że jest lepiej…Uwierzcie jednak, że nie jest to łatwe zadanie…Psychika człowieka to dziwny mechanizm, który czasami działa według własnych reguł i nie chce być nam posłuszny…

To nie jest taka zwykła „bułka z masłem”

A

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , | 15 komentarzy