„Jesteś naszym bohaterem”…

Witajcie, ubiegłe dni minęły mi szybko i bardzo sympatycznie. Mimo, że za oknem pogoda nadal nie sprzyja spacerom to dwukrotnie „zmusiłam” się do wyjścia z domu. Chciałam udowodnić samej sobie, że moje postanowienia nie idą na marne. Że jestem na tym etapie zmian iż chcę powiedzieć sobie: Odważ się, a będziesz szczęśliwsza. Dodatkowym motywatorem na wyjście był brak bólu stawów. Takie chwile muszę nauczyć się wykorzystywać. Nigdy nie wiadomo, w którym momencie RZS postanowi o sobie przypomnieć…

W piątek (korzystając z urlopu) odwiedziłam moją koleżankę i jej czteromiesięczną córeczkę. Muszę przyznać, że dawno nie zaczerpnęłam od życia tak dużej dawki pozytywnej energii i uśmiechu. Jednym z tematów rozmów z koleżanką były moje wizyty u psychologa, choroba i wszelkie przeciwności losu. I właśnie wtedy M. zwracając się do swej córeczki powiedziała: -”Olciu, i tak ciocia jest dla nas mega bohaterką, prawda?”. Muszę przyznać, że nie wiedziałam co powiedzieć w tamtej chwili. Bardzo się wzruszyłam, poczułam, że otaczają mnie osoby, które wierzą we mnie i dla nich muszę walczyć.

Przez 23 lata zmagań z RZS nie odbierałam siebie jako osoby, którą można byłoby określić mianem „bohatera”. Starałam się pokonywać swe słabości, żyć z chorobą, ale chciałam być przy tym wszystkim normalnym człowiekiem, nie ukazując swej niepełnosprawności. Wielokrotnie choroba wygrywała ze mną. Musiałam przebywać w szpitalu, zrezygnować z wymarzonych studiów, zdobycia prawo jazdy. Strat w moim bilansie życia jest bardzo wiele. Jest jednak również wiele zysków. A najważniejsze to wieloletnie przyjaźnie:-)

Ostatnie pół roku było dla mnie etapem, w którym musiałam wiele myśli w swej głowie przewartościować. Układanie puzzli życia jest bardzo trudne, ale gdy nie dopasujemy elementów właściwie to nie jesteśmy szczęśliwi. Każdy kawałek puzzli musi pasować do siebie…Czasami się gubimy, błądzimy. Jak ja przez ostatnie kilka miesięcy, ale w końcu pojawia się odpowiedni puzzel do naszej układanki o nazwie  życie.

W te kilka ostatnich dni – nie wydarzyło się w nich nic szczególnego – a mimo wszystko dzięki nim jestem radośniejsza i szczęśliwsza. Uświadomiłam sobie, że walka do końca ma sens…

Bo jestem bohaterką;-)

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>