Nowy Rok, nowa Ja?…

Witajcie, kolejny rok minął niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, 365 dni 2016 roku nie zawsze były szczęśliwe, były upadki i łzy pojawiające się na twarzy. Jednak był również uśmiech, dni bez bólu stawów oraz satysfakcja z wykonywanej pracy.

W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Wam za obecność na moim blogu. To dzięki Waszym komentarzom miałam siłę do dalszej walki…Miłe słowa motywują do działania, do dalszej walki na ringu życia. Dlatego stwierdziłam: Nie oddam życia walkowerem! Będę walczyła…

W 2016 roku jeszcze wiele razy rezygnowałam z realizacji swoich planów, marzeń…Nie do końca miałam odwagę, aby żyć jak zdrowy człowiek. Wstydziłam się, choroby, swojego wyglądu. Jest to okropne uczucie, które paraliżuje mnie i nie pozwala pójść do przodu.

Walka ze wstydem, nieśmiałością. To moje najważniejsze postanowienie. Tak bardzo chciałabym, aby się ziściło. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że realizacja tego planu zależy tylko ode mnie. Nikt na siłę nie wyciągnie mnie z domu, nie zmusi do realizacji planów. Przecież to moje życie. Nikt go za mnie nie przeżyje…

W mej głowie pojawia się pytanie: jak pozbyć się nieśmiałości? Tak bardzo chciałabym być szczęśliwa…żyć, uśmiechać się, wychodzić z domu…

Trzymajcie kciuki za moje postanowienie. Tak wiele znaczące dla mnie, dla mojego życia…Bo Nowy Rok to nowa ja…

PS. Wam również chciałabym życzyć szczęścia, radości oraz, abyście cieszyli się każdą chwilą 2017 Roku. Nie liczy się wczoraj, liczy się tu i teraz. Bo właśnie TERAZ możemy realizować swoje marzenia:-)

A od jutra obiecuję poodwiedzać Wasze blogi:-))

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Nowy Rok, nowa Ja?…

  1. ~jotka pisze:

    Nie wiem czy będę dobrym doradcą, ale sama kiedyś byłam baaaardzo nieśmiała i mogę podpowiedzieć, że kolejne kontakty z ludźmi i podejmowanie trudnych nawet wyzwań mogą być kamieniem milowym. Nie wychodząc do ludzi, nie pokonasz nieśmiałości , to jak trema, gdy wyjdziesz na scenę, trema mija…
    Życzliwe komentarze na blogu udowodniły chyba, ze wszystko przed Tobą, wystarczy zrobić ten decydujący krok :-)
    Życzę więc wielu pomyślnych prób na tej trudnej drodze :-)

  2. szarabajka pisze:

    Życzę powodzenia w odpowiedzi sobie na pytanie, czego naprawdę chcesz, na czym Ci zależy. Samo wyjście z domu, to jeszcze nie cel, a środek do niego.
    Ściskam ciepło, choć delikatnie i … Najlepszego :)

  3. ~Gabrysia pisze:

    Dzisiaj słyszałam takie zdanie, że im mniej postanowień – tym mniej rozczarowań. Jest w tym sporo racji, bo jak juz sobie coś postanowimy, to od razu się spinamy i załamujemy się jak nie wyjdzie. Myślę, że to wyjście do ludzi powinnaś potraktować jako zrobienie prezentu dla samej siebie. Każdy człowiek napotkany na naszej drodze ma coś do zaofiarowania. Nie ma ludzi, nie ma prezentu :) Ja od początku grudnia choruję na gardło i właściwie tez teraz wstydzę się swojego wyglądu. Pewnie dzisiaj nikomu z zewnątrz bym się nie pokazała, ale jutro wizyta u fryzjera, na którą juz się cieszę i mam nadzieję że samopoczucie po niej sie od razu poprawi. Czasem trzeba się przełamać, chociaż boli i się naprawdę nie chce. Zamykając się w sobie budujemy coraz większy mur, który z biegiem czasu będzie coraz trudniej przebić. A czasem to tylko złudzenie, że świat traktuje mnie inaczej – a jest wręcz odwrotnie. Trzeba się o tym przekonać :) Dobrego Nowego Roku :)

    • ~A. pisze:

      Oj tak Gabrysiu, z upływem czasu coraz ciężej jest pokonać mur nieśmiałości. Człowiek przyzwyczaja się do strefy komfortu…

  4. ~Anna pisze:

    A ja jestem nieśmiała od urodzenia i pewnie nieśmiała już umrę – a jedyne co zrobiłam, to się po prostu z tym pogodziłam, a nie zwalczałam. Nieśmiali sa fajni. Jak Ty:).

  5. ~mlodakk pisze:

    Oby 2017 rok był dla Ciebie wspaniały i aby w nim spełniły się marzenia

  6. ~Lena Sadowska pisze:

    Witaj, A.

    Pokonać nieśmiałość? A cóż to dla Ciebie? Każdego dnia pokonujesz o wiele groźniejszego wroga, więc jestem przekonana, że skoro postanowiłaś rozprawić się z nieśmiałością – prędzej czy później – zrobisz to :)

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

    Pozdrawiam :)

  7. ~ariadna pisze:

    Ja też jestem nieśmiała. Czasem mnie to wręcz paraliżuje, a wiele razy przeszkadza i….pracuję z ludźmi, i dla ludzi. Taki paradoks, wiesz? ;)
    Powodzenia w realizacji celu! Jeśli czegoś bardzo chcesz, nie ma mowy, żeby się nie powiodło. Ja trzymam kciuki.
    Powodzenia w Nowym Roku! :)

  8. ~Maria pisze:

    Piękne postanowienie:) Właśnie tak – wszystko zależy od Ciebie. Życzę Ci, aby ten rok przyniósł Ci wiele radości i satysfakcji w realizowania planów i marzeń:)

  9. ~Iwona pisze:

    Nieśmiałość to cecha osób wrażliwych, a wrażliwość to zaleta nie wada, prawda? Nawet, jeśli czasem utrudnia nam życie. Z całego serca ci życzę, żebyś pokonała nieśmiałość, nie tracąc swojej wrażliwości. Pozdrawiam

  10. ~Teresa pisze:

    Witaj A! Też mam problem z nieśmiałością. ….. , jednak trzeba ją pokonywać. Nie poddawać się po pierwszym niepowodzeniu, a wręcz odwrotnie, ono powinno jeszcze bardziej motywować. Życzę Ci jak najwięcej takich pokona, aby dały Ci szczęście w Nowym 2017 Roku. :) .

  11. ~Hanna pisze:

    Witaj A. Najpierw wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
    Łatwo powiedzieć „pokonaj nieśmiałość”, ale wiem, jakie to trudne w pojedynkę. Może na początek spróbuj z drugą życzliwą osobą, potem samej będzie łatwiej. Moja ciocia – babcia też chorowała na RZS. Wtedy, lata temu było jeszcze trudniej. Ona była niesamowita. Codziennie schodziła do sklepu (z pierwszego piętra), bo mówiła, że jak raz nie zejdzie, to przestanie chodzić. I haftowała! Robiła piękne hafty Richelieu (mam jeszcze na pamiątkę taki haftowany podkoszulek). Jak ona to robiła?! Przecież widziałam jej ręce. To też była terapia zajęciowa. Była cudowną pogodną osobą, życzliwą wszystkim. Miała wielu dobrych znajomych. Dożyła 76 lat.
    Życzę ci spełnienia postanowień i nowych celów, i oczywiście dużó zdrowia!

    • ~A. pisze:

      Pięknie Haniu napisałaś o swojej babci. Musiała być ona niesamowitą osobą:) Powinniśmy z takich osób brać przykład i uczyć się radości życia:)

  12. ~Ula H. pisze:

    Nieśmiałość, wstyd, strach … to wszystko jest w naszej głowie i tylko od nas samych zależy jak sobie z tym poradzimy oraz czy będziemy godzić się na taki stan rzeczy czy jednak nie.
    Nie warto zaprzątać sobie głowy tym, co ludzie powiedzą, jak mnie zobaczą czy usłyszą – to naprawdę nie jest ważne, a poza tym nie wiemy przecież, o czym myślą ludzie i jak nas oceniają. To znów jest w głowie i w naszej wyobraźni. Trzeba żyć tu i teraz i nie przejmować się obecnością innych, ani i ich opiniami.
    Życzę Tobie odwagi, abyś wytrwała w swoim postanowieniu i zawalczyła o siebie !!! Pozdrawiam :))

    • ~A. pisze:

      Strach tkwi w naszych głowach, ale niestety gdy po raz kolejny słyszymy wścibskie słowa o swojej chorobie, niepełnosprawności to chowamy się w kokon i boimy wyjść na zewnątrz. Strefa komfortu wydaje się najlepszym miejscem do życia. Tam nikt nas nie skrzywdzi. Ale może to tylko pozory? Czy tam jesteśmy szczęśliwi?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>