Moje porażki i sukcesy w 2016 roku, czyli walczę dalej…

Witajcie, za oknem śnieżnie, mroźno. Humor poprawia gorąca herbata z cytryną. Niestety na minusowe temperatury nie najlepiej reagują moje stawy. Odczuwam ból dłoni…Aby normalnie funkcjonować musiałam wziąć tabletkę przeciwbólową. Jednak na chwilę obecną czuję, że mija już jej działanie i prawdopodobnie, aby przespać spokojnie noc będę musiała zażywać ponownie „cudowny” środek…Eh…Takie życie z RZS…

W dzisiejszym wpisie chciałam podsumować rok 2016…Czy jestem w pełni usatysfakcjonowana ze swoich działań? Czy decyzje, które podjęłam były właściwe i spowodowały, że uśmiech częściej gościł na mej twarzy?

Minusy: Niestety w minionym roku nadal roniłam łzy, gdy inne osoby zwracały uwagę na moją niepełnosprawność…Rezygnowałam ze spotkań ze znajomymi…Nie wychodziłam z domu…”Pielęgnowałam” swoją strefę komfortu…Moja frustracja rosła, a ja byłam nieszczęśliwa.

Plusy: Aby dokonać właściwego bilansu roku 2016 muszę oczywiście wyliczyć również sprawy, z których jestem dumna. Bo nawet, gdy RZS powodował ból i złość to ja potrafiłam się podnieść i walczyć dalej. Pierwszym pozytywem w moim życiu jest praca zawodowa. Realizuję się w niej i czuję, że jest to właśnie TO, co chcę w życiu wykonywać w przyszłości. Drugim pozytywem jest działalność w stowarzyszeniu, które pomaga osobom, które tak jak ja, zmagają się z chorobami reumatycznymi. Pomoc innym daje niesamowitego powera. Gdy bywa ciężko to wiem, że czasami ciepłe słowo może spowodować, że na twarzy drugiej osoby pojawi się uśmiech. Nie czujemy się wtedy sami, wiemy, że ktoś również zmaga się z chorobą i nas wysłucha…Trzecim pozytywem jest rozpoczęcie realizacji mojego wielkiego marzenia. Nie chcę jeszcze pisać co to jest;-) Nie chcę zapeszyć;-) Ale mam nadzieję, że wiosną będę szczęśliwa, a moje marzenie stanie się realne…Oby zima nie wydłużała się zbyt długo;)

Mam nadzieję, że rok 2017 przyniesie wiele plusów…A minusy będą zanikać…powoli, oddalając się ode mnie, daleko, coraz dalej…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Moje porażki i sukcesy w 2016 roku, czyli walczę dalej…

  1. ~jotka pisze:

    Już widać, że plusów jest więcej i to daje nadzieję, że także marzenie uda Ci sie spełnić, za co trzymam mocno kciuki :-)
    Atak zimy przyniósł mi także w prezencie ból głowy, a tabletki marnie działają…

    • ~A. pisze:

      Trzymam zatem kciuki, żeby ból głowy szybko minął…U mnie dziś odrobinę lepiej, ale tak jak wspominałam – nie obyło się bez tabletki przeciwbólowej na noc:((

  2. ~szarabajka pisze:

    Mieć i dbać o swoja strefę komfortu, to nic złego. Dobrze, że taka masz.

    • ~A. pisze:

      Lubię swoją strefę komfortu. Jednak chciałabym, żeby nie uniemożliwiała mi ona realizacji planów. Nie jest dobrze, gdy w człowieku pojawia się strach przed wyjściem z domu…

  3. ~Anna pisze:

    Ależ mnie zaintrygowałaś tym projektem/marzeniem… Niech się powiedzie.

  4. Mercedes pisze:

    Witaj :) Minusy z minionego roku są wytycznymi na bieżący – przynajmniej już wiesz nad czym aktualnie powinnaś się bardziej skupić i popracować :) Plusów na całe szczęście miałaś sporo i one zrównoważyły niejako ogólny bilans . Życzę więc by ten Nowy 2017 Rok przyniósł Ci :
    12 miesięcy zdrowia,
    53 tygodni szczęścia,
    8760 godzin wytrwałości,
    525600 minut pogody ducha,
    31536000 sekund miłości.
    Wszystkiego dobrego ! :)

  5. ~iwona pisze:

    Bilans wyszedł na plus i to jest najważniejsze. No i masz jakieś plany, jak się domyślam ważne i satysfakcjonujące – oby się spełniły. Gratuluję ci siły. Tak siły, bo trzeba ją mieć, żeby codziennie iść dalej mimo bólu, pracować i POMAGAĆ innym. Trzymam kciuki, żeby ten rok był jeszcze lepszy w plusach.

    • ~A. pisze:

      Codzienne zmaganie się z chorobą nie jest łatwe. Czasami brakuje sił i samozaparcia do…życia, nie wspominając już o realizacji planów. Nie mogę mówić, że żyję jak zdrowy człowiek. Bo tak nie jest. Mam wiele ograniczeń w swoim życiu. Jednak, gdy się poddam to co mi pozostanie z życia? Wegetacja?

  6. ariadna2 pisze:

    Czekamy do wiosny.
    Już słyszę w Twoim pisaniu entuzjazm :)

  7. ~Gabrysia pisze:

    Życzę, aby wszystkie zamierzenia się udały. Z tego co nam nie wyszło zawsze można wyciągnąć wnioski i następnym razem – postarać się bardziej…inaczej. Pamiętaj, że wzrasta to – na czym się skupiamy

    • ~A. pisze:

      Masz rację Gabrysiu, że gdy nie udaje nam się realizacja planów należy przemyśleć czemu tak się stało. A następnie rozpocząć działanie z „innej strony”:) Gdy będziemy mocno chcieli spełnienia marzeń to nic nas nie jest w stanie powstrzymać.

  8. ~hegemon pisze:

    Rozumiem tajemnicę z zaplanowanym marzeniem, ale pamiętaj, że cele szybciej i pewniej się spełniają, gdy zostaną ogłoszone – niekoniecznie na blogu, ale przed kimś dla ciebie ważnym
    A pozytywów w swoim życiu trzeba szukać jak najwięcej i jak najczęściej, one motywują do lepszego życia. Pozytywy nie muszą być wielkie, nawet lepiej gdy to są to drobiazgi, mogą przydarzać się częściej :-)

  9. ~A. pisze:

    Szukanie pozytywów w życiu to żmudne zajęcie. Przynajmniej dla mnie;) Osoby, która z natury jest pesymistką. Ale z każdym dniem staram się, aby radość coraz częściej gościła na mojej twarzy:)

  10. ~Maria pisze:

    U mnie w minionym roku były same plusy:) Życzę, aby spełniło się twoje wielkie marzenie:)

  11. ~mlodakk pisze:

    Oby więcej było tych plusów niż minusów, no cóż taka pogoda również mi nie sprzyja więc doskonale Cię rozumiem, ciągle mnie coś boli

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>