Upadłam, wstałam i…idę dalej

Walczyłam, próbowałam odnaleźć w sobie pokłady sił, chciałam myśleć pozytywnie i…żyć jak zdrowy człowiek.

Nie udało się…Kolejna porażka…Po półrocznej przerwie postanowiłam zapisać się na wizytę u mojej pani psycholog. Była to decyzja przemyślana, chociaż oznaczała jednocześnie, że nie do końca potrafię zarządzać swoim życiem…Że czasami to życie zarządza mną…

Jesień, zima spowodowały, że mój nastrój uległ pogorszeniu. Mniej wychodziłam z domu, żyłam w strefie komfortu. A to niestety nie prowadziło do niczego dobrego…Smutek, płacz, początki depresji? Eh…Życie zatoczyło magiczne koło, a ja znalazłam się w punkcie wyjścia…

Musiałam zdecydować się na wizytę u psychologa. Czułam wewnętrznie, że sama nie odważę się pójść do przodu i będę siedzieć w domu do wiosny…A to oznaczałoby, że pogrążam się coraz bardziej…

Życie ucieka Pani przez palce – te słowa usłyszałam od psychologa. Zabolało? Owszem…Oznaczały, że nadal boję się opuścić swoją strefę komfortu. Tłumaczę się chorobą, niepełnosprawnością i wstydem…Obawiam się, że ktoś znowu powie mi niemiłe słowo dotyczące mojej choroby…Że znowu mnie to zaboli…Aż do serducha…

Upadłam, ale powoli podniosłam się…Kolejna wizyta za dwa tygodnie…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Upadłam, wstałam i…idę dalej

  1. ~Stokrotka pisze:

    Najważniejsze że wstałaś i idziesz dalej.

    Jesteś bardzo dzielna!!!
    Podziwiam Cię.
    :-)

  2. ~Iwona pisze:

    Droga A, byle do przodu, upadać, podnosić się przeć dalej. Podziwiam twoją determinację. Nie unikaj psychologa jeśli ci to pomaga. Życie jest zbyt krótkie, żeby upływało bez sensu, emocji, radości. Życzę ci siły do wyjścia do ludzi, trzymaj się

  3. ~jotka pisze:

    Jesień i zima to takie miesiące depresyjne, rozleniwiające i nawet zdrowym osobom zdarza się chandra…przy Twoich dolegliwościach tym bardziej trudno wziąć sie w garść.
    Pozostaje życzyć efektywnych spotkań z psychologiem.

    • ~A. pisze:

      Mam nadzieję, że moje wizyty u psychologa będą owocne:) Bo na chwilę obecną nie znam innej metody na pozbycie się złego samopoczucia…

  4. ~Maria pisze:

    Jeśli rozmowy z psychologiem wzmacniają cię to warto z nich korzystać. Nie poddawaj się jeśli ktoś zrobi niemiłą uwagę, myślę, że ludzie robią to nieświadomie albo z braku inteligencji. Tu w Anglii niepełnosprawni są wszędzie, poruszają się w środowisku z pewnością siebie. I nikt im się nie przygląda jakoś specjalnie. W Polsce społeczeństwo chyba do tego nie dojrzało. W naszym życiu wszystko jest po coś… Każdy z nas ma tu coś do zrobienia, jakąś misję, niektóre jak widać są trudne

    • ~A. pisze:

      Bardzo miło czytać, że w Anglii osoby niepełnosprawne są traktowane jak osoby zdrowe. Mam nadzieję, że niebawem i w Polsce nie będzie ukradkowych spojrzeń na osoby poruszające się o kulach czy na wózku inwalidzkim.

  5. ~L.B. pisze:

    Dobrze, że się zapisałaś do psychologa, bo to znaczy, że zauważyłaś problem i go nie zlekceważyłaś, że zawalczyłaś o siebie. Ja też nie lubię opuszczać swojej strefy komfortu, bo wtedy dopada mnie stres, a z nim sobie kiepsko radzę. Nie rozumiem ludzi, którzy się śmieją z czyjejś choroby.
    Powodzenia, A. ;)

  6. ~Gabrysia pisze:

    Nie nazwałabym decyzji o wizycie u psychologa porażką. Świadczy ona raczej o wielkiej dojrzałości i odwadze. O tym, że zależy Ci na tym by żyć – a nie biernie się życiu przyglądać. Miałam w życiu kilka takich momentów, w których myślałam, że bez specjalisty już się nie podniosę, ale na szczęście najlepszego specjalistę mam obok siebie. Potrafi mnie wyprowadzić z każdego dołka. Powodzenia

  7. ~Pojedyncza pisze:

    Zgadzam się z Gabrysią, decyzja by poprosić o fachową pomoc zdecydowanie nie jest oznaką słabości i porażki, a wręcz przeciwnie – świadczy o dojrzałości i samoświadomości. Zresztą, po coś ci psycholodzy są, prawda?
    Myślę, że każdemu zdarzają się depresyjne chwile i poczucie, że życie ucieka między palcami. Sama tak mam całkiem często. Póki nas to jednak popycha do aktywności, do zmiany, to jest ok.

    • ~A. pisze:

      Z drugiej strony w Polsce nadal panuje przekonanie, że wizyty u psychologa to coś złego, a jeśli ktoś korzysta z tego rodzaju porad to na pewno jest niezrównoważony psychicznie…Eh…

  8. ~szarabajka pisze:

    Napisałam Ci kiedyś, że mam niepełnosprawnego syna. Nie dostawał ode mnie z tego powodu zbyt wielu forów (do dziś przez to serce mi pęka), ale nie chciałam zrobić z niego podwójnego kaleki: fizycznego i psychicznego. Ale też nigdy nie traktowałam go jak zdrowego, bo zdrowy nie jest i nie będzie. Piszesz: „Walczyłam, próbowałam odnaleźć w sobie pokłady sił, chciałam myśleć pozytywnie i…żyć jak zdrowy człowiek.” Nie wiem, jak miałabyś to zrobić? I co to właściwie znaczy? Zdrowi ludzie żyją różnie :) Każdy ma jakieś ograniczenia. I jakieś zasoby. Moim zdaniem należy szanować jedne i drugie. To znaczy być uczciwym wobec siebie.
    Oceny ludzi bolą i trudno być wobec nich obojętnym. Kiedyś „pogadałam” sobie z takim „oceniaczem”, spokojnie, ale głośno, żeby wszyscy usłyszeli (to było w Centrum Handlowym). Syn się zżymał („daj spokój matka”), ale mnie poniosło. Zbyt wiele wycierpiał, żeby byle buc go obrażał. Kiedy kończyłam mówić, to prawie mi żal buca było, bo wił się jak piskorz, przepraszał, że nie wiedział i takie tam. Wiesz A., jestem pewna, że spośród świadków tej sytuacji już nikt nigdy nikomu nie zrobi bezmyślnie jakiejś głupiej uwagi, choć wcale nie byłam agresywna. To też jest edukacja ludzi. Często naprawdę nie wiedzą, co komuś robią.
    Trzymaj się. Jak trzeba, choćby strefy komfortu :)

  9. ~Monika pisze:

    Ściskam Cię mocno, dasz radę. Ludzie potrafią dokuczyć, i niepełnosprawnym, i zdrowym. Tego nie zmienimy, ale możemy to sobie poukładać w sobie i tego Ci życzę:)

  10. zorzapolarnaa pisze:

    Czasem trzeba upaść wiele razy,by znaleźć przyczynę upadków, ważne że ciągle masz siłę by wstać, a jeśli zaczyna Ci jej brakować potrafisz poszukać czegoś lub kogoś na kim możesz się podeprzeć. Tak wygląda życie wszystkich, nie tylko Twoje, ale tylko na Twoje masz całkowity wpływ i możesz nim pokierować tak jak tylko zechcesz. Dobrej drogi w tym życiu :)

  11. Mercedes pisze:

    tylko Ci , którzy maja siłę i odwagę proszą o pomoc … i Ty jak widać do takich należysz . Twój problem jest w tym , że sobie jej nie uzmysławiasz . Życie doświadczyło Cię już i to bardzo. I co ? Trwasz, nie zginęłaś . Upadasz i potem się podnosisz i idziesz dalej. A więc masz siłę , nie jesteś inna od od innych . Takie jest życie, że raz się jest na wozie a raz pod wozem . Wiara w siebie pozwala nam to przetrwać , nieść swój krzyż a mimo to iść naprzód . Więcej wiary w swoje możliwości :) Dasz radę :) Pracuj z psychologiem … jestem pewna ,że on pomoże Ci się umocnić i poskładać . Pozdrawiam :)

  12. ~Karolina pisze:

    Dzień dobry jak możemy sie z Panią skontaktować?

  13. Witaj!

    Zgadzam się z poprzednikami co do tego, że wizyta u psychologa czy jakiegokolwiek innego lekarza jak coś nam nie pasuje ,,w nas”, coś zastanawia, to nie porażka. Sam znam parę osób, które mimo wykrycia u nich objawów pewnych schorzeń nic z tym nie robią, bo uważają, że nie ma co grzebać w zdrowiu, bo jak się raz zacznie to końca nie widać. Sam po sobie już wiem, że ucieczka nic nie da, po tym jak wykryto u mnie guzek w tarczycy nie wahałem się iść do specjalisty. Teraz żyję bez tarczycy, ale z pewnym takim przeświadczeniem, że nie zawaliłem tej sprawy.

    Dzięki wielkie za życzenia, już jeśli chodzi o zabieg Staruszka mojego wszystko idzie ku lepszemu. Jutro na 99% się odbędzie.

    Pozdrawiam!

  14. ~parrafraza pisze:

    To nie porażka, to dobra decyzja. Samo uświadomienie sobie, że potrzebujemy pomocy, jest małym zwycięstwem. Decyzja, by tej pomocy poszukać to już milowy krok we właściwą stronę. I tak trzymaj. Pozdrawiam ciepło :)

  15. mlodakk pisze:

    I pamiętaj żeby zawsze się podnosić bo warto, niedługo już wiosna i będzie tylko lepiej

  16. ~Karolina :) pisze:

    Jesli czujesz ze potrzebujesz takiej wizyty to tak jak najbardziej powinnas na nie chodzic, uwazam ze czasami nie jestesmy w stanie sami sobie poradzic i wbrew usilnym staraniom potrzebujemy pomocy. Nie ze wszystkim jestesmy w stanie sobie sami poradzic… Niestety smutne ale prawdziwe.
    Pamietaj ze jakby co masz nas, zawsze bedziemy Cie wspierac zeby bylo dobrze :* od tego jestesmy przeciez :) Ej wlasnie, w jakich okolicach mieszkasz?

  17. ~oto ja pisze:

    Wierzę w Ciebie i trzymam kciuki. Tak to już jest, że w życiu bywa różnie, ale zawsze warto pamiętać, że „wszytko mija, nawet najdłuższa żmija” jak napisał Stanisław Jerzy Lec.
    Pozdrawiam ;)

  18. ~ariadna pisze:

    O tej porze roku, wiele osób czuje przejmujący smutek, niechęć do działania.
    To minie wraz z pierwszymi promykami wiosennego słońca.
    Trzymaj się ciepło :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>