I nie opuszczę Cię, aż…

Miłość, najważniejsze uczucie między dwojgiem ludzi…Ślub, biała suknia, przysięga małżeńska i słowa: I nie opuszczę Cię, aż do śmierci…

Wypowiedzenie słów przysięgi to magiczny moment między narzeczonymi…Patrząc sobie w oczy obiecują iż będą ze sobą na dobre i na złe, w zdrowie i w chorobie…

No właśnie czy, aby tak jest na pewno? W ostatnim czasie na forum dla osób zmagających się z chorobami reumatycznymi toczyła się dyskusja na temat trwałości związku, gdy nagle w życiu pojawia się choroba…

Niestety ze smutkiem muszę stwierdzić, że wiele kobiet pisało, że niestety ich małżeństwa nie przetrwały. Z ust swoich mężów słyszały słowa: gdy braliśmy ślub byłaś zdrowa, piękna, nie narzekałaś wiecznie na ból…Nie będę z kaleką…

Choroba reumatyczna zmienia nasz wygląd…Przez zażywanie sterydów twarz staje się pulchna…Codzienny ból stawów powoduje wahania nastrojów i złe samopoczucie…Czasami pojawia się niepełnosprawność, problem z wykonaniem wielu codziennych czynności…

Jednak czy prawdziwa miłość nie jest w stanie pokonać przeszkody w postaci choroby? Czy jeśli małżeństwo się rozpadło to nie było to prawdziwe uczucie?

Nagle zostajemy pokonani przez chorobę dwukrotnie: tracimy zdrowie i bliską nam osobę…

„W zdrowiu i w chorobie” – czy słowa te mają sens?…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „I nie opuszczę Cię, aż…

  1. ~Maja pisze:

    Mam nadzieję,że mają. Trzeba w to wierzyć bo czy inaczej byłby sens zawierania małżeństwa w ogóle? Choroba może zaatakować każdego z nas, w każdej chwili. Musimy być wtedy silni nie tylko my sami ale też nasze drugiej połówki. W chorobie nasz punkt widzenia na świat zmienia się o 180°. Ja sama przekonałam się, że łatwiej mi walczyć, gdy mam przy sobie osobę, która mnie kocha. Choć czasami zastanawiam się jak długo moja druga połówka będzie wyrozumiała dla mojej choroby, tak w głębi serca czuje,że oboje zbyt łatwo się nie poddamy,bo gdy się kogoś naprawdę kocha zrobi się dla tej osoby wszystko.

  2. ~L.B. pisze:

    Dla niektórych słowa mają moc, dla nich są tylko słowami, które niekoniecznie biorą sobie do serca. I choć teoretycznie ,,i że Cię nie opuszczę aż do śmierci” czy też ,,w zdrowiu i chorobie” powinny mieć zastosowanie, to jednak praktyka pokazuje, że nie mają. Przypomniało mi się, jak kiedyś na studiach miałyśmy spotkanie z mamą chłopca z zespołem Downa, która powiedziała nam, że panowie, jak się dowiadują, że urodzą się takie chore dziecko, po prostu w większości odchodzą i te matki zostają same z tymi dziećmi chorymi na zespół Downa. I tutaj, w tym, co piszesz chyba jest podobnie. Niestety. Facet będzie chciał i odejdzie. Kobiety jednak częściej zajmują się opieką nad kimś.

  3. ~Gaja pisze:

    Różne są przypadki, czasami ludzie jednak nie zrażają się chorobą i trwają przy sobie mimo wszystko. Może po prostu przysięga nie ma tu nic do rzeczy, a miłość. Może nie każdy idzie do ślubu z powodu miłości…

  4. ~oto ja pisze:

    Mam nadzieję, że cytowane przez Ciebie słowa mają głębszy sens. Miłość, dojrzałość, przywiązanie do drugiej osoby potrafią zdziałać wiele. I życzyłabym wszystkim, których dotknęła ciężka choroba, aby mieli możliwość by się o tym przekonać.
    Ale …… życie i ludzie bywają czasem przekorni.
    Pozdrawiam ;)

  5. ~parrafraza pisze:

    Tak to niestety bywa, i to niestety dużo częściej to mężczyźni opuszczają chorą partnerkę, niż odwrotnie. Smutne. W takich wypadkach to brak odpowiedzialności za drugiego człowieka, brak miłości, tej prawdziwej na dobre i złe, w zdrowiu i chorobie…
    Natomiast ci, którzy zostają – kochają naprawdę. I na dobre i na złe. Dla nich te słowa mają sens.

  6. ~Teresa pisze:

    Myślę sobie, że to głębszy temat. Tu nie ma znaczenia, że ktoś przysięgał, czy to była prawdziwa miłość, czy nie, to po prostu jest tak, jakim jestem człowiekiem, czy moje sumienie pozwoli mi na to, abym mogła opuścić bliską mi osobę w chorobie czy w innym nieszczęściu i zacząć nowe życie.
    Pozdrawiam A . :) .

  7. szarabajka pisze:

    Z przerażeniem obserwuję lawinowo wprost rosnący odsetek rozpadających się małżeństw i to są ludzie zdrowi. Nie choroba jest głównym problemem, choć obserwacja L.B. jest zasadna – dzieci poważnie upośledzone wychowywane są przez samotne matki, nieraz naprawdę atrakcyjne. Jakoś tak się stało, że wartości przestały się opłacać. Oczywiście poza tymi materialnymi. Być biednym to wstyd. Być niemoralnym już nie.

  8. ~mlodakk pisze:

    Prawdziwa miłość wszystko przetrwa nawet chorobę, widocznie ta która była przez Ciebie opisywana wśród tych kobiet taka nie była. Czasem ma wrażenie że niektórzy ludzie klepią przysięgę małżeńską tak aby klepać , a przecież wyraźnie jest powiedziane na dobre i złe w chorobie i cierpieniu. Ludzie którzy to mówią a potem robią co innego powinni sami doświadczać tego co osoba która zachorowała, może coś do tych mózgów wtedy by dotało

  9. ~jotka pisze:

    Ilu ludzi, tyle przykładów. Czasami rozpad związku powoduje choroba partnera, czasami choroba lub śmierć dziecka. Nawet i bez problemów tego typu ludzie się rozstają, nie ma chyba recepty. Jeśli ktoś nie jest pewien swej wytrwałości, to nie powinien przyrzekać, po prostu…

  10. ~Leseratte pisze:

    Wierzę w to, że te słowa mają sens; a przynajmniej chcę wierzyć. Każda choroba to solidny egzamin dla związku…
    Wydawałoby się, że ludzie rozumieją konsekwencje swoich działań. „Zawsze” nie znaczy – dopóki mi się nie znudzisz, dopóki nie pojawią się trudności.
    Jeśli się kogoś kocha, to naturalna jest chęć bycia dla niego wsparciem, kiedy jest mu ciężko.
    Wielu zwyczajnie nie rozumie czym jest przysięga; nie rozumieją jej treści…

  11. ~ariadna pisze:

    Faktem jest, że mężczyźni mają problem poradzić sobie z chorobą (także ze śmiercią) bliskiej osoby.
    Pamiętam sytuację, gdy zmarła moja bliska koleżanka. Mąż bardzo szybko próbował znaleźć kogoś, kto by ją zastąpił. Praktycznie? Wtedy mnie to po prostu zszokowało. Jednak, sytuacja miała miejsce przed prawie 30 laty. Od tamtej pory poznałam sposób rozumowania mężczyzn. Czy ich usprawiedliwiam? Raczej bardziej rozumiem….
    Oni po prostu tacy są. Tylko nieliczni zdają egzamin z życia wtedy, gdy jest najtrudniej.

  12. ~Stokrotka pisze:

    Czasami tak bywa, ale nie zawsze.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  13. ~Iwona pisze:

    Myślę, że jeśli to prawdziwa miłość i przywiązanie to choroba wiąże jeszcze bardziej, znam takie przypadki. Pozdrawiam

  14. ~Maria pisze:

    Przysięga małżeńska nie zapewnia, nie gwarantuje odczuwania miłości aż do śmierci. Kiedy młodzi pobierają się, kochają i wierzą w to, bo tak jest w tym momencie. Jak potem jest w życiu z tą miłością to szeroki temat. Prawdziwa miłość pokona wszystkie przeszkody, nawet bez tej przysięgi. Bez miłości, jeśli dalej są razem, dotrzymują tylko zawartej umowy. Zatrzymanie męża czy żony „na siłę” szczęścia nie przyniesie niestety…

  15. i to jest właśnie ten sprawdzian…choroba żony, choroba dziecka…mężczyźni często wymiękają…niestety

  16. ~kloszard pisze:

    …nie jestem dobrym przykładem bo jestem sama ale może trochę jednak doświadczona. Narzekamy na facetów, że nie dają rady a kto jak nie my robi z nich życiowe ofermy?. Paluszek, pogotowie, przetarcie szpital…kaszelek…lekarz do domu a kiedy nasz syn ma się stać facetem?…w łóżku za kasę od mamusi , z kolejną naiwną wierzącą że ma jaja a nie wydmuszki?…Nie narzekajmy na facetów…na siebie narzekajmy i od siebie wymagajmy to się kiedyś poskłada.
    Ślub…przeżytek…bo niczego nie gwarantuje…ale jeśli nie stać mnie nawet na taki pic na wodę fotomontaż to jak udowodnisz ze jak urodzę nasze, chore dziecko, nie spieprzysz do mamusi …a ta kretynka przyjmie biedaka zamiast na kpach go tez wyrzucić.

  17. Maja pisze:

    „Słowa, słowa, słowa”, pisał w Hamlecie W. Szekspir. Wiele pustych słów unosi się wokół nas jak plewy na wietrze. Wypowiadane bezmyślnie, nic nie mówiące, niezdolne, aby cokolwiek zmienić. Słowa bez dobrej intencji, bez pokrycia, lub bez sensu…

    to od człowieka zależy czy wypowiadane przez niego słowa nabiorą wartości …

  18. ~cicha woda pisze:

    I nie opuszczę Cię, aż do śmierci…

    i nie opuściłam, było ciężko, a teraz
    a teraz próbuję na nowo, czy się uda, kto wie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>