Jesteś dla mnie motywatorem, ale…

Wiele lat zmagania z reumatoidalnym zapaleniem stawów spowodowało, że chcę „wykorzystać” chorobę w dobrym celu. Działam społecznie wśród osób, którym tak jak mi przyszło walczyć z chorobami reumatycznymi. Mam możliwość rozmów o leczeniu, radzeniu z codziennością itd. Jest to obustronne niesienie wsparcia.

W ostatnim czasie rozmawiałam z dziewczyną. Ona – rozpoczyna dopiero swoją „przygodę” z RZS-em, ja – walczę już 24 lata. Ona – brak zniszczeń stawów, ustabilizowane leczenie.  Ja – zniszczenia stawów, dwie endoprotezy, niepełnosprawność.

Rozmowa – wsparcie z mojej strony, słowa otuchy, że z chorobą można funkcjonować. Jak zwykle również w skrócie opowiedziałam swoje zmagania z chorobą (np. o operacjach). W zamian usłyszałam, że historie takich osób jak ja dają nadzieję, że mogę być motywatorem. Jednak po chwili usłyszałam: mam nadzieję, że nie będę w takiej sytuacji jak Ty, u mnie na pewno choroba zostanie zahamowana i nie wpłynie na moje życie…

Co wtedy poczułam? Trudno określić…Wiem, że każdy wierzy, bardzo wierzy, że choroba jego nie dotyczy. Minie jak przeziębienie. A już na pewno, że to nie jego dopadnie agresywna odmiana RZS.

Wierzymy usilnie, że operacje nie będą nas dotyczyć, niepełnosprawność – to kosmos.

W głębi duszy „lubimy” patrzeć, że inni mają gorzej, a my – lepiej…I to „gorzej” nie będzie nas dotyczyło…

Jestem motywatorem? Wątpię…Chyba jestem tą osobą, która ma „gorzej”…Przynajmniej się tak poczułam…

Negatywne skutki chęci pomocy innym?

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

35 odpowiedzi na „Jesteś dla mnie motywatorem, ale…

  1. ~jotka pisze:

    Tak czasami bywa, że albo się oszukujemy, albo tak jak mówisz, patrząc na tych, którzy mają gorzej pocieszamy się, że to jeszcze nas nie dotyczy.
    To bardzo wiele w Twoim przypadku, zmagać się z chorobą i jeszcze udzielać się na rzecz innych chorych. Trudno też zakładać, co dana osoba myśli, pewnie będąc w jej sytuacji pomyślałabyś podobnie, z drugiej strony medycyna robi jakieś postępy, więc trzeba wierzyć, że jest nadzieja dla wszystkich, na każdym etapie rozwoju choroby.
    Pozdrawiam serdecznie:-)

    • ~A. pisze:

      Współczesna medycyna jest na dużo lepszym poziomie niż wtedy, gdy zachorowałam. Cieszę się, że inne osoby mają szanse na normalne życie. Jednak pewnych słów nie mówi się głośno np. mam nadzieję, że nigdy nie będę w takim stanie jak Ty…

  2. ~Iwona pisze:

    Na pewno ta osoba zachowała się źle. Myślę jednak, że nie zrobiła tego z premedytacją, a już na pewno nie chciała ci zrobić przykrości. Po prostu wypiera swoją chorobę, myśli, że jeśli nie będzie o niej myśleć, także pod kątem skutków ubocznych, to jej nie dopadną. Typowe zachowanie w przypadku każdej poważnej choroby Nie myśl o tym, odpuść. Jeśli medycyna znajdzie lepsze lekarstwo to i ty skorzystasz, i ona. Czego bardzo wam życzę.

  3. szarabajka pisze:

    Pomagać warto, choć nie każdemu jednakowo. W sumie pomoc należy się tym, którzy o nią proszą – pozostałam i tak nic ona nie da.

  4. ~Teresa pisze:

    Witaj A. Duży nie takt ze strony tej osoby. Miałaś prawo tak się poczuć, jak opisujesz. Ludzie w wielu sytuacjach nie wiedzą jak się zachować. Może powinni gdzieś tego uczyć?
    Pozdrawiam A. :) .

  5. ~Gabrysia pisze:

    Tak naprawdę to nigdy nie wiemy, co dla nas życie przygotowało i ile jesteśmy w stanie znieść. Zawsze liczymy na to, że mnie to nie dotyczy – to najgorsze. Kiedyś koleżanka powiedziała, w czasie gdy miałam najgorszy okres z moją nadczynnością tarczycy i nie umiałam normalnie funkcjonować, że gdyby ja to spotkało to chyba popełni samobójstwo…co prawda kontakt nam się urwał ale z tego co wiem to zachorowała poważnie na jakieś sprawy przewodu pokarmowego i nie wiem czy aby niema ” gorzej” a samobójstwa nie popełniła. Ja tez staram się dzielić swoim doświadczeniem z przebytych chorób – może ktoś czegoś uniknie, dzięki mnie – kto wie. Nie załamuj się kochana tym, że ona ma nadzieję… może nie powinna mówić tego głośno i tyle… Pozdrawiam serdecznie

  6. ~c. Ela pisze:

    Droga A.!
    Słowa tej dziewczyny, z pewnością były nieprzemyślane. Myślę, że gdyby chwilę zastanowiła się na ich sensem, to ugryzłaby się w język. Ale nie warto się nad tym dłużej zastanawiać, myślę że każdy z nas palnął kiedyś coś przykrego, głupiego lub śmiesznego… gafy i nietakty zdarzają się wszystkim. A Ty po prostu rób swoje! Walcz i realizuj swoje plany i marzenia!
    Pozdrawiam ciepło!

  7. ~parrafraza pisze:

    Jak wiele masz siły, sama chora wspierasz innych. Myślę, że ta dziewczyna nie przemyślała swoich słów, które sprawiły ci taką przykrość. Nie godzi się z chorobą, próbuje ją „wyprzeć”. Smutne, że pocieszając samą siebie nie pomyślała jak Ty się poczujesz. Pozdrawiam serdecznie.

  8. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, A.

    Nie dziwę się Twojej reakcji, bo mi – czytając – zrobiło się przykro z powodu komentarza tej osoby.
    Jak większość – myślę, że nie chciała Cię urazić, po prostu zabrakło jej subtelności i odrobiny empatii.

    Pozdrawiam :)

  9. ~L.B. pisze:

    Uważam, że to świetnie, że spotykasz się z tymi ludźmi i opowiadasz im o swojej chorobie, o Waszej chorobie i jak sobie z nią radzisz. To wymaga odwagi poniekąd. Nie brałabym za bardzo do siebie słów tej dziewczyny Skoro dopiero zaczyna się oswajać z RZS-em. Pewnie jest skonfundowana, jeszcze nie dopuszcza do siebie tych wszystkich myśli, o tym co może ją spotkać w przyszłości przy tej chorobie.

  10. ~Maria pisze:

    Myślę dokładnie jak moja poprzedniczka L.B. , robisz dobrą robotę, a dziewczyną się nie przejmuj, popełniła nietakt nieświadomie, na pewno nie chciała Cię urazić. Trzymaj się:)

  11. ~Stokrotka pisze:

    Mimo wszystko dobrze, że chcesz w jakiś sposób pomóc innym.
    A ludzie bardzo często najpierw mówią a potem myślą. Bardzo możliwe, że potem żałowała tego co powiedziała.
    A Ciebie szczerze podziwiam.
    Pozdrawiam .

  12. ~Blondynka pisze:

    Ciężka choroba, dobrze, że udało się zdiagnozować. Mój ojciec niestety trafił na złego lekarza, leczył go na coś zupełnie innego, zwalał ból kolana na problemy z kręgosłupem a potem na gwałt badania innych narządów, czy zapalenie się nie przeniosło. ;/

    A pomagać zawsze warto :) Wsparcie kogoś, kto zna chorobę znaczy więcej niż „zwykłych pocieszaczy”.

  13. Wydaje mi się, że w przypadku jakiejś jednej choroby każda osoba nią dotknięta może reagować inaczej. Jednak nie zmienia to faktu, że jak zaczynamy coś mówić, to należy o tym myśleć. Bo jeśli pierwsza część wypowiedzi tej dziewczyny ma w miarę pozytywny wydźwięk, druga jej część już ma negatywne przesłanie. Czyli w sumie trochę tak jakby nic nie powiedziała, plus z minusem i zero mamy. Przynajmniej ja tak sądzę.

    Mi wystarcza już tej pogodowej przeplatanki. Wolę jednak w miarę stałą aurę.

    Pozdrawiam!

  14. ~Pojedyncza pisze:

    Domyślam się, jak taki komentarz musiał zaboleć. Dziewczynie zdecydowanie zabrakło taktu i wyczucia. Domyślam się, że jednak nie zadziałała tu zła wola, ale mechanizm wyparcia i po prostu strach przed tym, co ją czeka…

  15. Coś na pewno w tym jest, że myśląc pozytywnie większa część rzeczy w naszym życiu idzie jak należy.

    Dzięki za komentarz i wsparcie. :)

    Pozdrawiam!

  16. ~liva pisze:

    Ludzie zazwyczaj pocieszają się mówiąc, że inni mają gorzej. Czy RZS to to samo co tzw. reumatyzm?

  17. Brak empatii? Nieostrożność? Nie wiem…Rzeczywiście można poczuć się słabo. Chce się pomóc, a samemu zostaje się potraktowanym nie do końca dobrze.

    Myślę, że temat jest bardzo ważny. Postaram się podjąć zadania i napiszę o RZS. Jeśli pozwolisz, podzielę się z Tobą artykułem i poproszę o opinię….

  18. Dzięki wielkie. :) Już czuję, że powoli odżywam po całym tym stresie oczekiwania na wyniki badań.

    Pozdrawiam!

  19. ~Ultra pisze:

    Z pewnością nie chciała urazić… Jedynie nie zastanowiła się, czy słowa nie ranią. Każdy chory ma nadzieję, że choroba zatrzyma się lub stanie się jakiś cud, a także, że będzie wyjątkiem. Niestety, nieubłagany czas nie pomoże. Nie mamy wpływu, więc nawet nie ma na kogo się złościć.
    Serdecznie pozdrawiam

  20. ~Leseratte pisze:

    Ta dziewczyna na pewno nie chciała Cię urazić. Pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej słowa były nie na miejscu, ale taki komentarz musiał zaboleć :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>