Dwa dni wyjęte z życia…

Budzę się z bólem, czuję każdą swoją kostkę, każdy staw, jestem sztywna niczym filmowy Robocop… Uroki życia z reumatoidalnym zapaleniem stawów. Nigdy nie mogę być pewna jaki będzie następny dzień. Czy obudzę się bez bólu, czy cała obolała… Czy będę funkcjonowała normalnie czy kolejny dzień będzie spisany na straty.

Niepewność… towarzyszy mi od 24 lat. Mimo zastosowanego leczenia są dni, gdy męczę się życiem, męczę się ze sobą… Łzy cisną się do oczu, gdy nie mogę podnieść kubka z herbatą, a założenie bluzki  to wyczyn na miarę rekordu świata…

Miniony weekend to właśnie te dni… wszechogarniający ból, gdy nawet trzy tabletki przeciwbólowe nie przynoszą ulgi… A miałam plany na dni wolne od pracy. Spacer, upieczenie ciasta, zakupy… Niestety ze względu na gorsze samopoczucie musiałam sobotę i niedzielę spędzić w łóżku, pod kocykiem… Przez ból nie mogłam skupić się nad czytaniem książki, oglądaniem filmu…

Boję się planować… Obawiam się czy będę mogła zrealizować swoje choćby najmniejsze plany… Czy uda mi się wyjść do koleżanki, czy będę mogła pojechać do kina?….Nie wiem…

RZS w każdej chwili może dać o sobie znać… Wracając ze zdwojoną siłą i większym bólem…

Muszę cieszyć się chwilą… trwającą tu i teraz… Bo może te chwile są moim sposobem na szczęście…

Co przyniesie przyszłość? Tego nie wie nikt…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Dwa dni wyjęte z życia…

  1. ~jotka pisze:

    Cieszyć sie chwilą – tak właśnie bywa także w przypadku innych przypadłości, być może przechodzące fronty burzowe miały na to wpływ.
    My natomiast mierny mamy wpływ na gorsze samopoczucie, więc doceniajmy te dobre chwile. Życzę samych dobrych :-)

  2. ~Gabrysia pisze:

    Nie wiem czy Cię w jakiś sposób pocieszę, ale widzisz z planowaniem to tak jest u wszystkich. Ja w pełni sił wróciłam z Bieszczad i miałam iść do dentysty, a zamiast u dentysty wylądowałam pod kroplówką na izbie przyjęć z powodu silnej arytmii.
    Dlatego tak jak Jotka pisze doceniajmy wszystko co jest dobre – choćby te najmniejsze iskierki. Życzę ulgi w bólu i spokojnego niebolesnego tygodnia.

  3. Kurczę ciężko jest mi coś napisać. Bo niby sam mam czasem gorsze dni, związane czy to z brakiem tarczycy, alergią czy czymś tam jeszcze. Ale to na pewno inna sytuacja jest niż u Ciebie.

    Fakt, mogłem skupić się na jakichś innych rzeczach niż te, na których się na co dzień skupiam, będąc w domu. Działka to jednak dobra sprawa jest, zwłaszcza jak pogoda dobra jest.

    Pozdrawiam!

  4. ~Anna pisze:

    I chyba dobrze, że możesz swoją bezsilnośc tu wylać. Niewiele to pomoże, ale chociaż część tego bólu i smutku sobie idzie precz…

  5. ~L.B. pisze:

    Może właśnie lepiej nie planować? Tylko skupić się na tu i teraz, cieszyć się tymi chwilami, w których jest dobrze. Zrobić coś spontanicznie, kiedy nie boli. ;) Jest trudno, czasem tak nie wyjdzie i trzeba coś sobie umówić, ustalić. Kiedy wróg jest trudny do pokonania można mu zadawać małe ciosy właśnie poprzez cieszenie się takimi zwykłymi momentami. ;)

  6. ~iwona pisze:

    Bardzo mi przykro. Tym bardziej, że weekend był ładny, przynajmniej u mnie, a ty miałaś tyle planów. Może rzeczywiście nie planuj tylko w te lepsze dni piecz ciasto, idź na spacer, do koleżanki. Sama już nie wiem, jak cię pocieszyć. Mocno ściskam i przesyłam dobrą energię.

  7. ~Maria pisze:

    Człowiek zdrowy nie myśli o tym, że nic mu nie dolega – po prostu tak jest.
    Czytając Twoje wpisy nabiera się pokory… zdrowie to bezcenna rzecz.
    Ciesz się kochana A. każdą radosną chwilą:)

  8. ~A. pisze:

    Masz rację, człowiek zdrowy nie myśli jak wejść po schodach, jak podbiec do autobusu. Po prostu to wykonuje…

  9. ~Aisab pisze:

    Serdecznie współczuję. Niestety i mnie [także męża] zaczynają łapać te dolegliwości, dlatego wybieramy się na baseny termalne. Czy to coś pomoże??? wątpię, lecz człowiek szuka różnych sposobów na ulgę w cierpieniu;
    pozdrawiam serdecznie Basia

  10. ~Agnieszka pisze:

    Jesteś po prostu niesamowitą „fajterką”! Z tym planowaniem, to się nie przejmuj, nawet jak ktoś nie ma RZS to plany rzadko wychodzą tak, jakby nam się zamarzyło. Ściskam Cię mocno i wysyłam pozytywną energię…niech doda Ci sił kiedy poczujesz brak…
    pozdrawiam serdecznie!

  11. ~Ewa (Ind) pisze:

    Wiesz, Indonezyjczycy żyją z dnia na dzień. Nie planują, nie zamartwiają się. I wydają się szczęśliwi. Może to jest dobry sposób?
    Bólu współczuję bardzo. Chyba nie ma na niego sposobu.

  12. ~Teresa pisze:

    Ja jestem na tym etapie, że już nic nie planuję. Po prostu wykorzystuję dobre dni ………
    Pozdrawiam Cie A serdecznie. :) .

  13. ~parrafraza pisze:

    Strasznie przykre :( Pomijając już najistotniejszą część, czyli ból, który musiałaś znosić, to jak bardzo musi być przykro, że wszystkie plany biorą w łeb. Może lepiej nam czasem nie planować niczego i chwytać dzień…
    Niechże już ta pogoda się zmieni na suchą i słoneczną. Bo na razie waha się i kaprysi, a Ty cierpisz. Ale przed nami lato :)

  14. Mam nadzieję, że jednak najbliższe dni przyniosą Ci ulgę i będziesz mogła bez bólu realizować swoje plany :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>