Gdy cały świat wali się na głowę…

Myślałam, że jestem twarda, że powoli układam swój mały świat, że choroba nie zdominuje mojego życia, a ja małymi kroczkami będę realizowała swoje plany…

Życie bywa jednak przewrotne, śmieje nam się w twarz i z naszych marzeń…

Pogodziłam się z niepełnosprawnością, z wieloma ograniczeniami, z bólem…Jednak wydarzenia sprzed dwóch tygodni położyły mnie na łopatki…Nie mogę się z nich podnieść…

Stany depresyjne to moja codzienność…leżę, nie mogę chodzić…kontrolę u lekarza mam 10 lipca, sześć tygodni po upadku…Wtedy okaże się czy mogę mieć zdjęty gips…Jedną dobrą wiadomością jest to, że okazało się, że złamania nie trzeba składać operacyjnie i wystarczy leczenie zachowawcze (gips).

Złe myśli same napływają do głowy, piętrzą się niczym fale na wzburzonym morzu…Przypomina mi się pobyt w sanatorium. Miałam wówczas osiem lat. Zachorowałam wtedy na ospę…Odizolowano mnie od dzieci…w ciemnej izolatce spędziłam trzy tygodnie. Jedynymi osobami, którymi widywałam były panie pielęgniarki, które przynosiły mi leki i jedzenie…Bardzo tęskniłam za rodzicami…nie było wtedy internetu, telefonów komórkowych…Lekarz wspominał mi tylko czasami, że dzwonił do niego mój tata…mówił, że rodzice tęsknią i odwiedzą mnie tylko jeśli będzie to możliwe…

Wspomnienia, te złe…powróciły, znów gnębią moją głowę…nie dostrzegam kolorowych stron życia, nie wiem jak to będzie…

Bo przecież kości u chorych na RZS zrastają się słabiej…A jeśli nie będę mogła chodzić? Jeśli nie będę mogła pracować? Sto myśli na sekundę pojawia się w mej głowie…

Gdyby nie moi przyjaciele: K, I, M, S – nie wiem co by ze mną było…Oni zawsze znajdą czas dla mnie. I nawet, gdy milczymy przez telefon to wiem, że są. Moi aniołowie…Tu na ziemi…Jesteście wielcy!

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

27 odpowiedzi na „Gdy cały świat wali się na głowę…

  1. ~Sylwia pisze:

    Przyjaciele są po to by wspierać i kiedy trzeba kopnąć w dupcię do działania. :) Na pewno wszystko będzie dobrze tylko trzeba czasu. Wiem, że się ciągnie, wiem. Ale ktoś i tak prawie codziennie Ci czas zajmuje. :P

  2. ~danka pisze:

    Witaj A. dziękuję za odwiedziny.Zapraszam zawsze ,o ile będziesz miała ochotę bywać.Bardzo współczuję,czasami człowiek ma takie szczęście bez pokrycia.Ale nigdy nie wolno zwątpić w swoje siły.Nóżka z pewnością się zagoi i nawet ,jak dłużej ,to musisz optymistycznie myśleć .Pozdrawiam , życzę powrotu do zdrowie.-danka

  3. ~jotka pisze:

    Wirtualnie chociaż trzymam kciuki :-) gdyby to było możliwe, chętnie wpadłabym, by rozwiać te twoje czarne chmury nad głową…

  4. ~iwona pisze:

    Nie poddawaj się, jesteś silna, wiem o tym. Każdy miewa gorsze dni, a co dopiero w Twojej sytuacji. Już wkrótce i przed Tobą będzie wiele dobrego, na pewno. czy mogę ci jakoś pomóc?

    • ~A. pisze:

      Złe myśli muszę sama przegonić, nikt tej „pracy” za mnie nie wykona…A Ty Iwonka trzymaj mocno kciuki, żeby 10 lipca można było zdjąć gips:)

  5. ~mlodakk pisze:

    Wierzę że wszystko będzie dobrze trzymam za Ciebie kciuki:):*

  6. ~Anna pisze:

    Trzymam kciuki, przytulam, i proszę twoich przyjaciół, by z Tobą byli.

  7. ~A. pisze:

    Przyjaciele stanęli na wysokości zadania:) dzięki nim nie załamałam się do końca…

  8. ~Gabrysia pisze:

    Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać – kiedy wydaje się, że cały świat się sprzysiągł przeciwko nam. Mój mąż zawsze powtarza ” pamiętaj, że po złym – przychodzi dobre” i tego się trzymam. Wszystko jest po coś i mam nadzieję, że Twój trudny czas – zrodzi coś dobrego – tego życzę z całego serca. Trzymam też kciuki za zdjęcie gipsu

  9. ~L.B. pisze:

    Proszę przegonić złe myśli i wspomnienia. ;) Mieć prawdziwych przyjaciół to skarb i tym proszę się cieszyć, droga A. ;) Plus tym, że nie jest konieczna operacja. To zawsze jakiś plus. Pozdrawiam. ;)

  10. ~parrafraza pisze:

    Będziesz chodzić, wszystko wspaniale się zrośnie, zobaczysz. Myślenie pozytywne samo może nie uzdrawia, ale na pewno pomaga odegnać te czarne paskudne myśli.
    Będzie dobrze wspaniała, dzielna dziewczyno. Pozdrawiam ciepło z całego serca.

  11. ~Kloszard pisze:

    Ależ słodko a ja mam ciasto czekoladowe i jestem szczęśliwa.

  12. ~Leseratte pisze:

    Dobrze, że masz ludzi, którzy Cię wspierają i dodają otuchy. Każdy potrzebuje swoich aniołów.
    Trzymam kciuki za to, żeby wszystko było dobrze!

  13. ~Frau Be pisze:

    Kurczę…
    znam młodą dziewczynę z tą samą chorobą… To potworne, jak ona się męczy. Nawet nie wiem, co napisać…

  14. ~Krystyna pisze:

    A może poczytaj tego bloga
    http://www.akademiawitalnosci.pl/
    Przeczytać go należy w całości,
    bo dopiero wtedy rozumie się lepiej co ona pisze.
    Zaczęłam czytać od aktualnych a potem stopniowo cofałam się do tyłu i czytałam, czytałam…
    Należy też czytać komentarze, które są kopalnią wiedzy.
    Jej i komentujących.
    Na początku nastawiłam się niechętnie do niej, co ona mi tu opowiada,
    a potem jak zaczęłam się wgłębiać i zaczęły mi się oczy otwierać.
    Zmieniłam całe swoje życie pod względem jedzenia i zdrowia .
    Walcz o siebie…
    Pozdrawiam serdecznie …

  15. ~Iwona Zmyślona pisze:

    Droga A.-nie wiem dokładnie na czym polega RZS, nie chcę czytać, bo nie lubię o chorobach. Miałam ciotkę, która na to chorowała oraz przyjaciela z GPP(gościec przewlekle postępujący). Ciotka już niestety nie żyje, a o przyjacielu nie mam wieści od 30 lat. Sama ma 62 lata, od urodzenia choruję na Dziecięce Porażenie Mózgowe. Zaczęłam chodzić w wieku pięciu lat, a przestałam we wrześniu ubiegłego roku. Gdy piszesz o swojej chorobie, to doskonale Cię rozumiem, bo co rano mam sztywne nogi, tak że nie mogę wstać z wersalki. Od zawsze podnosiłam się siłą rąk, teraz przejmujący ból w nadgarstkach,łokciach i barkach, sprawia że często nie mogę unieść swojego 90 kg ciała. Nawet zdrowych dopadają stany lękowe, przygnębienie i depresja. Nie jest prawdą, że sama to musisz ze sobą przerobić. Wtedy trzeba mieć kogoś, z kim można o tym pogadać, wyrzucić z siebie. Wiem, bo sprawdziłam, mnie depresja dopadła w 2014 i właśnie dziś, gdy piszę te słowa. Aniołem nie jestem, bo choleryczka ze mnie, ale jeżeli chciałabyś do mnie napisać, to maila znasz. Pozdrawiam.

  16. ~baja pisze:

    Podobno Pan Bóg daje nam tyle ,ile mozemy uniesść,więc na pewno masz siłę żeby podżwignąć nawet ostatnie wypadki.Tylko musisz ją odnalezć w sobie,i uwierzyć,a na pewno będzie dobrze.Doskonale rozumiem Twoje stany depresyjne w sytuacji,w której się znalazłaś,ale musisz wierzyć ,ze będzie dobrze.Ja w złych sytuacjach zawsze sobie wyobrażałam,jak to będzie wspaniale jak już przyjdzie ten czas ,kiedy już będzie to poza mną.i nadchodził,a dzięki temu doceniałam go bardziej.Życzę Ci takiej wiary we własne siły i możliwości i w lepsze jutro.Pozdrawiam serdecznie.Będzie dobrze.

  17. ~Ula H. pisze:

    Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że Cię poznałam . Jesteś wielka ! Dlaczego tak piszę ? – bo dzielisz się tym swoim bólem, tym doświadczeniem i człowiek ma wtedy wiele do przemyślenia. W pewnym sensie jesteś dla mnie inspiracją. Widzisz, Ty się wyżalisz z tego, co cię gnębi i dokucza, a ja czerpię z tego naukę. Dziękuję Ci bardzo za to, że jesteś !!! Pozdrawiam, ściskam i wiem, że będzie lepiej :)))
    Z własnego doświadczenia wiem, że ważne jest , by mieć przy sobie choć jedną bratnią duszę, do której można zadzwonić o każdej porze i zawsze zostanie się wysłuchanym i zawsze będzie już lżej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>