Smak bułki z masłem…

Te obrazy wciąż wracają, nie mogę wrócić do normalności…Mam doła i nie chce on sobie pójść…Zamykam się sama ze sobą…Tak jest lepiej…Przetrwać najgorsze nie obarczając innych swoimi problemami…

A przecież złamanie to „bułka z masłem”…Wiele osób tak mi mówiło…Poleżysz sześć tygodni w łóżku…Bułka z masłem…Nadrobisz zaległości w czytaniu, oglądaniu filmów…bułka z masłem…

Łatwo mówić, gorzej wykonać…W jednym mieli rację…dałam radę…Jednak negatywne myśli wracają, a ja ciągle pamiętam złe chwile…Gdy leżałam uziemiona, niesamodzielna…Łzy same napływają do oczu…

Wiem…Powinnam cieszyć się tym, że jest lepiej…Uwierzcie jednak, że nie jest to łatwe zadanie…Psychika człowieka to dziwny mechanizm, który czasami działa według własnych reguł i nie chce być nam posłuszny…

To nie jest taka zwykła „bułka z masłem”

A

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Smak bułki z masłem…

  1. ~Gabrysia pisze:

    Wierzę, że Ci trudno ale będzie jeszcze trudniej gdy będziesz wspominała. Wiem co mówię. Czasem trzeba zapomnieć o tym co było inaczej się nie da. A bułka z masłem to wcale nie taka prosta sprawa jakby się wydawało, dla mnie na przykład nie do zjedzenia. Nie trawię białych bułek, od polepszaczy mam taką szybka akcję serca, że szok. Mogłabym pracować jako tester dobrego pieczywa :)

  2. ~Maria pisze:

    Popieram słowa Gabrysi. Wspominanie trudnych chwil prowadzi do błędnego koła.
    Postaraj się na przekór tym wspomnieniom pomyśleć o czymś co lubisz, co przynosi Ci radość nawet tą drobną, a te radosne okruchy będę wzmacniać Twoją psychikę, czego Ci z serca życzę:)

  3. ~jotka pisze:

    Nie dziwię się, choć sama byłabym raczej wściekła!
    Wczoraj rozmawiałam ze znajomą, która jest świeżo po złamaniu, zwykle bardzo ruchliwa, energiczna, teraz siedzi w domu, na szczęście ma ogród. Na siedząco zaprawia ogórki, porządkuje szafy, zdjęcia, robi cokolwiek, byle odwrócić uwagę od puchnącej nogi.
    Staraj się poszukać nowych możliwości, wracanie do negatywnych emocji powoduje następne i robi sie błędne koło.
    A co to znaczy – nie obarczać innych problemami? Takie jest życie, dzieląc problemy z innymi mamy ich jakby mniej…

  4. ~iwona pisze:

    Żadna bułka z masłem. Wierzę, że można zwariować, leżąc tyle czasu. Jesteś bardzo dzielna, naprawdę. Powinnaś to sobie mówić codziennie, nawet 3 razy dziennie.

  5. ~Frau Be pisze:

    Wiem, jak jest – aktualnie mam w domu uziemioną córkę. Można dostać torsji na widok własnego łóżka…

  6. ~oto ja pisze:

    Zdrowotna niemoc nie smakuje dobrze i niestety nie ma na nas dobrego wpływu. Trzymam kciuki, aby ta Twoja „bułka z masłem” miała trochę lepszy smak. Życzę Ci dużo zdrowia i pozdrawiam serdecznie ;)

  7. ~Maja pisze:

    Mówi się , że „syty głodnego nie zrozumie” … myślę , że podobnie jest ze zdrowym i chorym . Współczuję i życzę byś jak najszybciej mogła zatrzeć w pamięci te przykre doznania . Pozdrawiam i życzę by teraz w ramach rekompensaty nastał czas samych dobrych chwil . :)

  8. ~L.B. pisze:

    ,,Przetrwać najgorsze nie obarczając innych swoimi problemami…” – to wcale nie jest prawda. Łatwiej się z czymś mierzyć we dwoje niż samemu, lepiej jest się wygadać, dostać wsparcie, nawet jeśli sytuacja się nie poprawia, to lepiej jest mieć kogoś obok siebie. Przeważnie wychodziłam z założenia, że poradzę sobie ze swoimi problemami sama, że jakoś to będzie, jakoś dam radę i dusiłam wszystko w sobie. Nie jest wstydem mówić o problemach ani prosić o pomoc. Jesteś silną osoba, A. i to sobie powtarzaj.

  9. Stokrotka pisze:

    Nie każda bułka z masłem jest dobra.
    Ale Ty jesteś bardzo dzielna i silna.
    Dasz radę Dziewczyno Najmilsza!
    :-)

  10. Pamiętać złe chwile należy tylko po to, by przypomnieć sobie, że jakoś sobie się z nimi poradziło. Było źle, będzie lepiej, musi tak być.
    Nie miałam nigdy żadnego złamania, ale absolutnie nie uważam tego za coś przyjemnego do przełknięcia :(

  11. ~Sylwia pisze:

    Zapomnij o tym co było. To w niczym nie pomaga. Trzeba iść do przodu i tyle. Przy tej chorobie leczenie pewnych rzeczy trwa dłużej. Wszystko wróci do normy swoim tempem. Wiem, że Ci trudno. Wiem też, że dasz rade! Tylko musisz chcieć uwierzyć w siebie i w ten „różowy” świat. Przecież nie jest on i nie był dla Ciebie tylko „czarny”. Przeżyłaś też i dobre chwile i takie wspominaj. :) Ja trzymam kciuki i jakby co pisz! Przecież wiesz, że ja jestem dla Ciebie i byłam wsparciem. Nawet mogę pogadać i o pogodzie a co mi tam. Czas Ci zleci. Zajmiesz pierdołami ze mną głowę! Od tego ma się przyjaciół kochana. Przesyłam gorący uśmiech i uściski swoimi rzs-owymi łapkami :D

  12. ~Iwona Zmyslona pisze:

    Gdybym miała Twój adres e-mail i umiała tą drogą przesłać własne zdjęcie, po jednej z pierwszych operacji(przed 6 rokiem życia), zrobiłabym to, w nadziei iż Cię fotografia ta pocieszy. Dla jednych to „bułka z masłem”, dla innych „ciężki kawałek chleba”. W żadnym przypadku, nie powinnaś zamykać się w sobie i próbować dać sobie radę sama. Pewnie byś potrafiła, tylko po co, kiedy można nieszczęścia dzielić z kimś innym. Od poprzedników otrzymałaś tyle słów pocieszenia i zachęty, że ja tylko Cie pozdrowię i poproszę o uśmiech. Jak śpiewa Doda „nie daj się!”

  13. ~Agnieszka pisze:

    Ech, to wcale nie jest bułka z masłem. Masło jest tak drogie, że chyba przestanie być powszechne;)
    A na serio – takie frazesy mogą mówić ludzie, którzy nigdy tego nie przeżyli, nigdy nie byli w takiej sytuacji. Mam nadzieję, że ułożysz sobie to wszystko tak w głowie, że będzie już coraz lepiej. Bo tak jak piszesz, psychika to skomplikowana sprawa;/
    ściskam Cię mocno!

  14. Wydaje mi się, że wyżej napisano już właściwie wszystko. Mogę tylko dodać, że sam po sobie widzę czasem jak psychika i fizyczność raz są połączone, innym razem rozdzielają się jakby (czyli dajmy na to czuję się nieco gorzej fizycznie, a myślowo jest super lub na odwrót).

    To wychodzi na to, że się lenię. :) Ja o piątej przewracam się na drugi bok. Czyli ta ósma co dla mnie jest rankiem, wcale nim nie musi być dla wszystkich.

    Pozdrawiam!

  15. Kami pisze:

    To nie jest takie łatwe jak większość ludzi mówi. Sami pewnie czegoś takiego nie przeszli to łatwo dla nich powiedzieć, że dasz radę. Ale nie można się załamywać, bo człowiek sam sobie zrobi tym źle i potem ciężko będzie się otrząsnąć. Sama już od 3 lat mam skręconą kostkę, znaczy cały czas mi się nawraca skręcenie i nogę mam non stop spuchniętą, ale jakoś walczę aby w końcu było lepiej, mimo, że lekarze nic nie chcą robić. Nie trać wiary w siebie a poradzisz sobie z tą sytuacją.
    Pozdrawiam i zapraszam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>