Rok 2027…Czy planowanie ma sens?

W ostatnim czasie czytałam w prasie wywiad ze znaną aktorką. Zapytana o swoje życie za dziesięć lat odpowiedziała, że chciałaby mieć szczęśliwą rodzinę, spełniać się zawodowo oraz być dobrą mamą.

Któż z nas nie chciałby mieć tak „zaplanowanego”, szczęśliwego życia? Tylko czy życie da się zaplanować? Ja już w to nie wierzę. Z drugiej strony wiem, że brak planów i marzeń obniża poziom samopoczucia, ale nie potrafię sama siebie przekonać, że przyszłość może malować się jeszcze w kolorowych barwach…Usilnie przekonuję swoją głowę, że może jeszcze los mnie zaskoczy pozytywnie, ale czarne myśli wygrywają…

Rok 2027 – nie wiem co będę robiła, jaki będzie mój stan zdrowia…Nie wiem nic…Czy będę mogła pracować, czy będę chodziła? Czy RZS będzie aktywny?

Te pytania pozostają na razie bez odpowiedzi…Jak mam planować swoje życie, gdy bywają dni, gdy mam bardzo obniżony nastrój i nie mam na nic chęci…Może to przez pogodę, może skutek wydarzeń ostatnich miesięcy…Może za dużo złego się działo i teraz organizm odreagowuje myśląc tylko i wyłącznie negatywnie…

Doceniać to co się ma…Tak należałoby myśleć…Nie można narzekać, bo to grzech…Inni mają gorzej…Ale czasami tego złego jest za dużo…I czara goryczy się przelewa…

Powrót na właściwą drogę jest długotrwały…Ile potrwa tego chyba nie wie nikt…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Rok 2027…Czy planowanie ma sens?

  1. ~jotka pisze:

    Ktoś powiedział – my planujemy, a stwórca te plany weryfikuje. Ja ostatnio nie planuję, co najwyżej nieśmiało wyrażam jakieś życzenia, bo plany brzmią zbyt poważnie i łatwo można zapeszyć.
    A czarny nastrój zdarza się każdemu, zwłaszcza przy takiej paskudnej pogodzie lub problemach tzw. obiektywnych.
    Masz rację, na właściwe tory trudno sie wraca, a cóż dopiero, gdy czynników negatywnych nazbiera się zbyt dużo.

  2. ~parrafraza pisze:

    Już nie planuję. Po ostatnim zmaganiu się z chorobą córki przez całe lato.
    A dziesięć lat w przód? Kto wie, co w międzyczasie wydarzyć się może.
    Ej widzę, że i mnie te listopadowe deszcze oblekają w melancholię.
    Nie daj się dziewczyno i tym jesiennym mrocznym dniom i tej listopadowej aurze. Będzie co będzie, na przykład zima. Mam nadzieję na mały, milusi mrozik, który przegoni tę wilgoć i mokrą szarzyznę :)

    • ~A. pisze:

      Mam nadzieję, że ze zdrowiem córki już lepiej.
      Melancholia jesienna trwa i nie chce odpuścić…Może świąteczny nastrój ją przegoni?

  3. ~Gabrysia pisze:

    Ja też nie lubię planować, nazwałabym to raczej marzeniami. Marzenia się spełniają a plany – niekoniecznie. Co mam zaplanowane? Szpital rehabilitacyjny, by podratować kręgosłup – na marzec 2023 :) Pozdrawiam serdecznie

  4. ~Hexe pisze:

    Po pierwsze, nie pozwalaj sobą pomiatać – żeby pogoda miała wpływ na nastrój – absurd i wymówka.
    Przeszłość nie może rządzić przyszłością, ale w teraźniejszości ciężko się z nią rozprawić. Jest mi to znane i ciężko tutaj polecić jakieś remedium. Nachalnie powracające myśli depresyjnie, powalam na łopatki podczas treningów. Albo muzyką. A najlepiej jednym i drugim.

    Po drugie, marzenia warto mieć. A wiesz po co one są? Po to aby je spełniać. Więc załóż, że może się udać, bo może. Tak samo jak może się nie udać, tak samo może się udać, czy zgodzisz się ze mną? Więc marz i realizuj się.
    Wiesz, co zrobiłam w najgorszym dniu swojego życia? Wszystko. Absolutnie wszystko, na co miałam ochotę, a wcześniej (z różnych przyczyn) nie mogłam sobie na to pozwolić. Wyzwoliłam się i od depresji i od oczekiwania na najgorsze.

    Z autopsji wiem, że negatywny wpływ na człowieka ma siedzenie w domu. Rób to więc jak najrzadziej.

  5. ~Renata pisze:

    Wydaje mi się, że każdy „musi” znaleźć swój sposób na radzenie sobie z trudnymi dniami, sytuacjami, czy długotrwałym czasem – bo każdy takie chwile napotyka w życiu. Różnimy się jedynie tym, jak sobie z nimi radzimy lub czy w ogóle chcemy sobie z nimi radzić.
    Wydaje mi się też i sama tego doświadczyłam, że aby móc planować przyszłość, trzeba mocno stać w Teraźniejszości i umieć nią żyć w pełni a to wbrew pozorom bardzo trudne. Większość goni za tym co będzie, bo nie umie żyć tym co dzieje się w danej chwili. Rozkładamy tę obecną chwilę na albo złą albo dobrą i od jej definiowania patrzymy w przyszłość. A przecież każda trudność ma ogromną moc – budowania nas od środka i czynienia naszego życia lepszym.
    Mogę Ci polecić książkę (jeśli nie czytałaś): „Potęga teraźniejszości” – Eckhart Tolle. Mi osobiście bardzo ta książka pomogła zarówno żyć tu i teraz i czerpać radość z obecnej chwili – nawet tej trudnej ale też nauczyła mnie budować swoją przyszłość.

    Życzę powodzenia na każdą trudność.
    I pamiętaj: „MOŻESZ WIĘCEJ NIŻ JESTEŚ SOBIE W STANIE WYOBRAZIĆ” :)
    Pozdrawiam: Renata.

  6. ~L.B. pisze:

    Porzuciłam takie długofalowe planowanie. Wolę się teraz skupiać na tym co tu i teraz, na tym, co chcę zrobić w najbliższej przyszłości, a nie myśleć o tym, co będzie za rok, czy za 5. Marzenia jak najbardziej warto mieć i dążyć do ich spełnienia też warto, ale nie dajmy się zwariować. Jak się nie uda, nie ma tragedii.

  7. ~ariadna pisze:

    Trzeba planować. Ty także powinnaś to robić! :)
    Bądź dobrej myśli – musi być dobrze! Nawet za 10 lat :)

  8. ~Haniamrok pisze:

    Mając 18 lat odpowiedziałam na ankietę, jak widzę swoje życie za 10 lat. Wtedy miałam plan na życie (prawie się spełnił, tylko miałam nadzieję, że będę mieć mieszkanie, a jeszcze na nie czekałam). Teraz nie robię planów dalszych, jak na miesiąc. Bo każdy kolejny dzień jest cenny. Może pamiętasz, wspomniałam kiedyś moją ciocię, chorą na RZS. Była bardzo schorowana, ale codziennie schodziła do sklepu z I piętra, żeby „się nie zasiedzieć” i pięknie wyszywała, mimo, że ręce miała bardzo schorowane. I była niezwykle pogodną i życzliwą wszystkim osobą (choć miała bardzo trudne życie). Myślę, że cieszyła się każdym kolejnym dniem. Nie unikaj ludzi, życzliwość rodzi życzliwość, jestem o tym przekonana. I koniecznie miej marzenia! Choćby takie fantasy. Niekoniecznie do spełnienia. Ale marzenia pozwalają choć na chwilę przenieść się w inny wymiar. A jesienna chandra i mnie dopada. Ale trzeba to przeczekać. No i Święta już blisko! Dużo słońca Ci życzę!

  9. Ja już dawno przestałam planować bo życie i tak pisze własne scenariusze.:)

  10. Ultra pisze:

    Bez marzeń ponoć człowiek umiera, więc należy je mieć, choć w większości się nie spełniają. Ważne, że są z nami. Pogoda ducha i nieskupianie się na sobie są najważniejsze w każdej chorobie, bo pomagają w rehabilitacji oraz łagodzą stany związane z chorobami autoimmunologicznymi.
    Serdecznie pozdrawiam

  11. szarabajka pisze:

    Marzeń nie mam – nie lubię rozczarowań. Planuję, bo jako dziecko matki zawsze lekko unoszącej się w powietrzu, nabrałam tego nawyku dawno temu i nie powiem, przydaje się :) Ale to nigdy nie są plany długofalowe. Ja już widziałam, już to przeżyłam, jak wszystko może się zmienić z minuty na minutę.

  12. ~Klara pisze:

    Niestety pogoda może bardzo namieszać w naszych nastrojach, nie warto na dłuższą metę skupiać się na taki stanie, choć nie jest łatwo widzieć tęczę, gdy pada deszcz.
    Ja lubię planować, ale zawsze zostawiam sobie kilkanaście procent niewiadomej, bo niczego w zyciu nie można być pewnym w 100 procentach, może autobus nam nie przyjechać albo cos niespodziewanego wyskoczyć, więc życie nauczyło mnie tego, że warto doceniać nawet najmniejsze drobiazgi i cieszyć się ze wszystkiego, każdego dnia dostrzegać pozytywy nawet jeśli przechodzimy przez ciężkie dni.
    Czasami to jakiś cel w życiu pomaga nam przetrwać trudne chwile i to nie musi być jakieś wielkie marzenie.

  13. Alex. pisze:

    Nie myśl o tym co będzie jutro, za tydzień, za dziesięć lat. Dziś masz być szczęśliwa! Tu i teraz masz korzystać z chwil, które trwają.
    I nigdy nie mów, że inni mają gorzej. Ważne są Twoje uczucia, może to egoistyczne ale Twoje życie jest równie ważne jak życie innych osób.
    Pozdrawiam i życzę dużo pozytywnych myśli.

  14. ~Maria pisze:

    Każdego z nas czasem dopada gorszy nastrój, ale to naprawdę tylko od nas samych zależy czy poddamy się temu czy nie. Warto świadomie nie dać się i podnosić swoje wibracje czym się da np. słuchając muzyki, czytając fajną książkę, rozmową z lubianą osobą, obejrzeniem komedii. Plany jakieś tam są przydatne, ale nie tak, żeby żyć przyszłością, bo żyjemy TERAZ. Marzenia jak najbardziej są potrzebne i powinny być w życiu kazdego z nas, bo marzenia się spełniają, tylko żeby mogły się spełniać musimy dać im naszą wiarę.
    Wszystkiego najlepszego Ci życzę:)

  15. ~Joanna pisze:

    Każdy ma czasem takie dni, ale rzeczywiście, żeby jako tako funkcjonować, warto wyznaczyć sobie jakiś cel. Nigdy nie wiadomo, czy się uda, ale mamy jakąś metę. I nie musi to być super plan 10 letni, ze 100 % wykonalnością :) Nawet jeśli jego część się osiągnie to trzeba sobie pogratulować :) No a pogoda za oknem faktycznie nie napawa optymizmem, u mnie też ostatnio jakieś smętne myśli się kłębią, ale to przejdzie :) Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>