O śnie RZS-u i życiu idealnym…

                              Nie narzekać, cieszyć się każdą chwilą…Bo przecież może być gorzej…wiem coś o tym…Tegoroczne lato spędziłam w łóżku, z nogą w gipsie, unieruchomiona podczas najładniejszej pory roku. Gdy inni wyjeżdżali na wakacje, świat stał przed nimi otworem, ja leżałam w łóżku, wpatrując się w monitor laptopa. Oglądanie filmów, czytanie książek – moje „rozrywki” podczas długich, letnich sześciu tygodni z gipsem.

Ale przecież mogło być gorzej…Ja muszę uśmiechać się do życia i „udawać”, że nic się nie stało. Bo mogłam połamać się cała, noga mogła się nie zrosnąć, endoproteza mogła ulec zniszczeniu itd…Nie mam prawa do narzekania…Muszę zawsze być twarda na zewnątrz…A wewnątrz? Mała istotka bojąca się wyjść z domu…

Jakiś czas temu byłam u koleżanki z liceum…Odwiedziny u niej utwierdziły mnie w przekonaniu, że idealne życie istnieje.

Piękny, nowy dom…Cudowna, dwójka dzieci, idealny mąż…Dobra praca, zdrowie…Wkrótce idealne rodzinne, święta z piękną, pachnącą choinką w salonie…

To nie jest zazdrość, która przeze mnie przemawia…Bardzo lubię M., przyjaźnię się z nią od ponad 15 lat…Jednak wiem, że życie nierówno traktuje nas…Ludzi…

Chyba mój podły nastrój osiąga swoje apogeum, bo nie do końca wciągnęła mnie rozmowa na temat ząbkowania synka M. oraz nowych zdolności, których nauczyła się córka M. w żłobku…

Nie jestem do końca sobą…To nie ja…Chyba wydarzenia z tego roku to za dużo jak na jedną osobę…

Właśnie nadszedł kolejny sms od koleżanki: Kiedy A. wpadniesz do nas?

Tylko czy ja mam na to ochotę? Sama już nie wiem…

PS. Stawy nie dokuczają mi bardzo. Najczęściej bolą stopy…odpuściły dłonie i bark…RZS zasnął w sen zimowy…Szkoda, że pesymizm nie wziął z niego przykładu…

A.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

44 odpowiedzi na „O śnie RZS-u i życiu idealnym…

  1. ~jotka pisze:

    Te idealia podpatrzone u koleżanki to czasami pozory lub nie cała prawda….
    Stanowi Twojego nastroju nie dziwię się, ale to nie tylko Ty masz problem z nadawaniem na innych falach, czasami zdarza sie tzw. konflikt interesów lub inna perspektywa…
    Według przysłowia: syty głodnego nie zrozumie – nie zawsze znajdujemy z innymi tematy do rozmowy.
    Może grudniowy kalendarz odmieni nieco Twoje spojrzenie na świat?

  2. szarabajka pisze:

    A., nauka idzie do przodu i to nie tylko wynajdując nowe leki, ale na nowo odkrywając (dopuszczając ) znane od dawna. Mam na myśli medyczną marihuanę, której jestem gorącą zwolenniczką. Znosi ból, podnosi nastrój, nie uzależnia i nie sposób jej przedawkować. Wielu cierpiącym chorym mogłaby pomóc, gdyby nie uprzedzenia i ignorancja. Sama nigdy jej nie używałam, ale wiem, że np. chorzy na SM naprawdę zyskują na komforcie życia.
    To tylko jedna z opcji. Nie trać nadziei.

  3. ~Hexe pisze:

    E tam, najładniejsza pora roku to jesień. Gdybym miała na to wpływ, chciałabym dostawać urlop na październik i podróżować. Ogrom barw zachwyca mnie co roku, mimo iż niczego nowego przecież nie uświadczam.
    Za to lato bym przespała, nie sprzyja mi pod wieloma względami zdrowotnymi :(

    Dla każdego inne życie będzie tym idealnym. Jakoś… to, które należy do Twojej przyjaciółki, nie śni mi się nigdy. Nie chciałabym, nawet. I widzisz – w tym jest właśnie sęk, że często zapatrujemy się w cudze ideały. Wszyscy ludzie kochają lato. Wszyscy ludzie marzą o szczęśliwej rodzinie. I nam się to udziela.
    Już dawno zaczęłam słuchać swoich potrzeb, stałam się jednostką autonomiczną i dopiero wtedy zrozumiałam co to jest szczęście – indywidualne, własne szczęście, a nie cudze, a uchowaj Boże, nie takie, celem którego jest zadowolenie innych.

    I pomyśl sobie teraz, że kiedy już wyzdrowiejesz, kiedy już będziesz mogła swobodnie i bez bólu planować jutro, poukładasz sobie przyszłe dni tak, jak tego chcesz. Głowa do góry!
    Zdrówka życzę, dużo, dużo żeby szybko do Ciebie wracało!

    • ~A. pisze:

      Hmm…nie wiem czy znasz moją historię od początku;) ale reumatoidalne zapalenie stawów jest nieuleczalne. Zmagam się z tą chorobą od siódmego roku życia i nigdy nie będę już zdrowa…
      Pozdrawiam

  4. ~Anna pisze:

    Owszem, ideały istnieją, ale czasem sięgają bruku. A potem znów zakwitają… Róznie to jest.
    I jak masz chociaż cień ochoty na owe odwiedziny, chociaz taki maleńki – to idź. I dobrze, że boli mniej.

  5. ~Gabrysia pisze:

    Kochana moja… moja lista zażaleń do świata pewnie byłaby równie długa jak Twoja – wierz mi. Postanowiłam kiedyś jednak, nie skupiać się na nich tylko energię wykorzystać w innym kierunku. Ból dobrze jest mi znany – od miesiąca znów jestem na środkach przeciwbólowych a pani neurolog na widok mojego tomografu dziś – zaniemówiła. Prosiłam ją żeby powiedziała cokolwiek – podała mi adres człowieka od przypadków beznadziejnych :) Właśnie umówiłam się na wizytę, bo moja szyja już głowę trzyma ostatkiem swoich zdolności. Musze ją ratować.
    Ale nie tylko ból – bo i ludzie. Lgnę do takich od których bije światło i ciepło – choć czasem można się sparzyć – ale to już inna historia. Moja lista osób które czekają w kolejce na wybaczenie jest strasznie długa a rany głębokie. Wiem, że są tylko zabliźnione ale dobre i to. Pisze to, żeby uświadomić Tobie, że zawsze i wszędzie można znaleźć i szybko przywołać powód do płaczu i depresji, to wcale nie jest trudne i każdy pewnie ma miliony takich powodów. Nie myśl więc że jesteś z tym sama – a może pomyślisz o napisaniu książki o drodze kt®óą pokonujesz by tym co pójdą za Tobą było lżej ?

    • ~Greenelka pisze:

      Gabrysiu kochana, przepraszam, że Cię zapytam, ale zdaje się, że mój mąż ma podobne problemy do Twoich. czy mogłabyś napisać mi prywatnie coś więcej, te słowa o głowie, która ledwo się trzyma, podpowiedziały mi, że może cierpicie na to samo. Szukam możliwości terapii dla mojego Rene.
      A. przepraszam, że się tak podłączyłam z tematem:)

    • ~A. pisze:

      Książka? Chyba nie mam talentu pisarskiego…

      Oj zmartwiłaś mnie Gabrysiu swoim zdrówkiem:( Mam nadzieję, że wszystko wszystko się wyjaśni i leczenie będzie miało pozytywny skutek.
      Dla mnie jesteś wzorem aktywnej kobiety:-))

  6. ~Morgana pisze:

    Witaj!
    Jestem z rewizytą.
    Kochana- znam ból stawów, cierpię na chorobę zwyrodnieniową.
    Nie znam Twojej sytuacji, ale w życiu każdego człowieka jest miejsce na radość i docenienie danego nam dobra.
    I mnie podobnie, jak Twoją koleżankę cieszą sukcesy mojej 3-ki dzieci ( już dorosłych).
    Mam swoje hobby, zainteresowania. Przeczytaj, jeśli chcesz o koncercie na moim blogu- spełnieniu marzenia.
    W życiu nie miałam tylko ” z górki”, ale teraz cieszę się każdą chwilką, tak mam po 50-tce.
    Pisząc ten komentarz odczuwam silny ból stawów rąk i nóg, ale muszę Ci odpisać i podziękować za wizytę na moim blogu.
    Pozdrawiam milutko i uśmiech serdeczny przesyłam:)

  7. ~Greenelka pisze:

    A. Ja zdaję sobie sprawę, że masz bardzo ciężko i chyba może Cie zrozumieć tylko ktoś, kto sam ma cierpienia podobnego kalibru. Ale może są możliwości leczenia metodami naturalnymi? Bo medycyna szkolna już Cię odfajkowała w sensie wyzdrowienia. Ja bym Ci proponowała zajrzeć na stronę, która linkuję poniżej. Jest bardzo mądra i wartościowa. Sama wiele skorzystałam w wielu sprawach.
    http://www.akademiawitalnosci.pl/10-najpotezniejszych-protokolow-witaminowych-cz-5-choroba-zwyrodnieniowa-stawow-dr-william-ka
    Trzymaj się i pamiętaj, że życia idealnego nie ma.
    Pozdrowienia

  8. ~Frau Be pisze:

    Kochana, nikogo – poza matkami aktualnie ząbkujących dzieci – nie wciągają rozmowy o ząbkowaniu!
    I co do mnie, absolutnie nie robią na mnie wrażenia pocieszenia, że mogło być gorzej lub że ktoś inny ma gorzej. Od tego mnie wcale nie jest lepiej!
    I dlatego Cię rozumiem.

    • ~A. pisze:

      Dziękuję za ten komentarz:) Bo myślałam, że należy sobie „wmawiać”, że inni mają gorzej…Ot, taka psychoterapia…

      • ~Frau Be pisze:

        Nic bardziej mylnego! Dostaje piany na ustach od takiego gadania. I odpowiadam krótko: OD TEGO, ŻE INNYM JEST GORZEJ, MNIE NIE JEST LEPIEJ!

        • ~Frau Be pisze:

          I masz racje, że to durne wmawianie przypomina psychoterapię – tylko że ja o psychoterapiach i psychologach mam jak najgorsze zdanie, bo to i nieskuteczne, i kretyńskie.

          • ~Rivulet pisze:

            Hehe bo tylko matki rozumieją, że info „moje dziecko ząbkuje” to taka zakodowana wiadomość „nie sypiam od dwóch tygodni, help!” ;) A terapie nie zawsze są skuteczne, ale jeśli terapeuta jest ok, to bywają bardzo pomocne… Pomogły bliskim mi osobom, a sama też bym się chętnie wybrała, gdybym miała choć chwilkę wolnego czasu…

          • ~Frau Be pisze:

            Raczej tylko matki dzieci ząbkujących! Bo sama jestem matką, ale ząbkowanie przeżyłam na tyle dawno, że temat się poszedł paść.

  9. ~Rivulet pisze:

    Trawa po drugiej stronie zawsze wydaje się bardziej zielona ;) Ale każdy ma swoje problemy i nie ma idealnego życia. A małe dzieci potrafią dać nieźle w kość – choć może koleżanka o tym nie mówiła, bo nie chciała się użalać.
    Dobrego i radosnego grudnia, mimo wszystko :))

  10. Nie ma życia idealnego, to ułuda. Nawet gdy z boku patrząc coś się wydaje idealne, to wcale takie być nie musi. Moje małżeństwo też ludzie postrzegali jako idealne i nasz rozwód był szokiem dla otoczenia, ale tylko ja wiem, co dane mi było przeżywać w czterech ścianach z dala od ludzkich oczu. Może Twojej koleżance rzeczywiście się udało, jeśli tak, to tylko się cieszyć, ale wyjątki zazwyczaj tylko potwierdzają regułę. Nie ma też ludzi całkowicie zdrowych, każdy ma swojego robala, który go gryzie. Gdy zobaczyłam wyniki rezonansu mojego kręgosłupa (odcinek lędźwiowy, a w szyjnym prawdopodobnie jest to samo), to zdziwiłam się że jeszcze chodzę. Ale jednak chodzę, nieraz boli, ale się nie daję. Lekarz tylko spojrzał o orzekł, że cudotwórców nie ma. Niestety, czasami trzeba po prostu nauczyć się z tym żyć, jeśli boli. Każdy stara się sobie jakoś ulżyć w bólu i żyje dalej, często cierpi i nie może nic poradzić, ale żyje dalej, bo co ma zrobić? Trzymaj się Dziewczyno, musisz, nie masz większego wyboru. Ja znalazłam dla siebie zajęcia, które odrywają mnie od myśli o moim bólu i niedomaganiach, a jak pozwolę im się całkowicie pochłonąć, to i boli mniej, chyba mi się ośrodek bólu przytępia. Maluję od dawna i to mnie wciąga, ale ostatnio odkryłam coś takiego, jak „obrazy wylewane”. Zerknij sobie na YouTube, wpisz to hasło i obejrzyj parę filmików. Każdy może zostać artystą i tworzyć rzeczy niesamowite. A to wciąga, pochłania myśli i działa przeciwbólowo. Pozdrawiam serdecznie

    • ~A. pisze:

      Masz rację nie ma życia idealnego…Jednak czasami smutno, że inni mają odrobinę lepiej…Ale ten czas „małej zazdrości” mija;)

  11. ~Iwona pisze:

    Martwię się tą twoją chandrą. To trwa już za długo. Myślę, że to nie sprzyja lepszemu samopoczuciu fizycznemu. Może teraz, gdy RZS zasnął skorzystaj z okazji i zrób dla siebie coś, co lubisz… Życie mimo wszystko jest fajne.

  12. ~Klara pisze:

    Myślę, że każde życie jest cenne i w jakiś sposób idealne. Wiadomo jak człowiek przechodzi przez różne sytuacje czy to zdrowotne czy inne to ciężej dostrzegać pozytywy ale warto szukać choć małych radości, które sprawią, że poczujemy się lepiej.
    Dużo, bardzo dużo zdrówka życzę ;)

  13. ~Maria pisze:

    Nie poddawaj się chandrze, to minie jak wszystko mija. Znajomych odwiedzaj oczywiście tylko sama sprowokuj jakiś temat, wcześniej przygotowany, taki który Ciebie interesuje i może będzie Wam się fajnie rozmawiało, czego Ci życzę;)

  14. ~ariadna pisze:

    …trawa u innych wydaje się zawsze bardziej zielona.
    I faktycznie tak jest – nie doceniamy tego dobrego, co nam się przytrafia, zauważając to, co dobre ( w naszych oczach) u innych.
    Żyjąc prawie pół wieku poznałam mnóstwo ludzi, z tego co najmniej połowa grała udowadniając, że prowadzi idealne życie. Nie twierdzę, że tak właśnie jest w przypadku Twojej koleżanki, ale… ona też na pewno ma swoje problemy. Każdy ma. Może nie chciała Cię nimi obarczać? Pomyślałaś o tym?

    Jesteś wartościową osobą. Pamiętaj o tym! :)

  15. ~Helen pisze:

    Nigdy nie byłam zawistna, ale jedyną „rzeczą” jakiej zazdrościłam przyjaciółce, było idealne dziecko, grzeczne, uczące się, wzorowe. Ja miałam kupę zgryzot ze swoim. Syn przyjaciółki nagle zachorował na raka i zmarł w wieku 15 lat. Od tamtej pory niczego nie zazdroszczę innym.
    Drugi przykład: nasza koleżanka często opowiadała, jaki cudowny kontakt ma ze swoją dorastającą córką. Jak sobie malują paznokcie czy piorą stringi. Wierzyłam w to dopóki nasza wspólna znajoma nie opowiedziała, czego była świadkiem – młoda darła się na matkę przy ludziach, była chamska bez hamulców.
    I masz – znów fasada.
    Nie ma idealnych małżeństw, dzieci, pracy.
    To wszystko konfabulacje, chęć imponowania innym, a może tylko przejaw większej wiary w siebie i optymizmu, niż ty wykazujesz.
    I z całą pewnością nie jesteś wredna :)) Ja na twoim miejscu poszłabym z wizytą, ale na wstępie powiedziała: Bardzo cię przepraszam, ale problemy małych dzieci są mi tak obce, że chętnie pogadałabym o czym innym.
    I zahacz ją o kultową książkę czy oskarowy film. Ciekawe, co odpowie… :)
    Powodzenia!

  16. ~Aga pisze:

    Życie jest pełne wzlotów i upadków. Jedni mają więcej drudzy mniej. Dużo też zależy od nastawienia. Ja również mam problemy ze stawami. Wiem, co to znaczy walka z chorobą. Co chwilę coś nowego spada na moje barki, ale i tak staram się cieszyć życiem. Okazuje się, że jest we mnie więcej radości niż w nie jeden kobiecie, której życie z pozoru jest niemal idealnie poukładane. Życzę Ci tej wewnętrznej radości. Życzę Ci, by Twoje życie było, jak najpiękniejsze tylko może być. Wiele możesz zrobić. <3

  17. ~parrafraza pisze:

    Zima nadchodzi, może wraz ze śniegiem przyniesie choć ciut uśmiechu?
    I tego Ci życzę, na razie podsyłając swój :)
    Pozdrawiam serdecznie.

  18. ~mlodakk pisze:

    Oj chyba nigdy nie ma tak jak byśmy chcieli , ja też walczę z bólem i czasem mam dość ale wiem że muszę bo co by nam zostało jak byśmy się poddali?Są gorsze dni i lepsze i tymi lepszymi cieszmy się i ich się trzymajmy. Życzę CI dużo wytrwałości

  19. ~Celt pisze:

    Witaj :)

    Dziękuję za Twoje niedawne odwiedziny na Polance, pozwól, że się teraz zrewanżuje :) Podczytuję Cię od jakiegoś czasu i naprawdę imponuje mi siła, jaką się wykazujesz na co dzień.

    A z tym idealnym życiem to też tak do końca nie jest – niektórzy nie lubią się afiszować z problemami, albo wolą się skupiać tylko na pozytywach.

    Mam dla Ciebie małą niespodziankę: https://zyciecelta.wordpress.com/2017/12/11/swiatecznie-o-tym-i-owym/

    Trzymaj się cieplutko i nigdy się nie poddawaj! :)

    PS.

    Nie wiem czy wiesz, ale w Sylwestra Onet zamyka domenę blog.pl … Jeśli nie chcesz stracić bloga, lepiej skopiuj sobie posty gdzieś indziej. Szkoda byłoby stracić tak ciekawą znajomość już w zarodku…

  20. Wydaje mi się, że każdy w swoim życiu ma momenty zazdrości, pochodzą one z różnych przyczyn i jeśli tak jak piszesz wszystko jest w miarę dobrze jeśli o tę znajomą chodzi to według mnie jest wszystko w porządku i normie.

    Zima to w sumie dziwny czas, bo wszystkie zjawiska atmosferyczne ograniczają się w jakiejś mierze do opadów śniegu i ewentualnie mrozu. Ja na przykład zimą czuję się lepiej jeśli o alergie chodzi, dziwne to nieco, bo jestem uczulony poza trawami na roztocza, a tych teraz jest multum.

    Oj tam, to tylko ja i moje narzekanie. :) Po prostu nie wiem czy mnie atmosfera Świąt chwyci. Rok temu nie chwyciła, ba czułem się chyba najgorzej w życiu wtedy, do dziś nie wiem czemu do końca.

    Pozdrawiam!

  21. ~Nina pisze:

    Doskonale Cię rozumiem bo moja bardzo bliska osoba, także bardzo cierpi, często jest samotna i bardzo smutna, ale się nie poddaje. Ja nie mam, także ochoty spotykać się ze znajomymi, czy dalszą rodziną i słuchać o ich małych problemikach lub o idealnym życiu.
    Życzę Ci wytrwałości w walce z chorobą i dużo pozytywnych myśli. Pozdrawiam :)

  22. ~Zawielkawoda pisze:

    Jak ktoś już tu napisał, trawa zawsze jest zieleńsza u sąsiada. Sztuką jest widzieć szczęście w małych codziennych rzeczach. Nnastawienie też ma znaczenie, zauważyłam że pesymistą częściej przytrafiają się smutne rzeczy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>